Analiza Matematyczna I

  • No, było z czego się pośmiać na wykładzie. Pan Wojtyński nigdy nie przychodził przygotowany na wykład, zresztą nigdy tego nie próbował ukrywać, a nawet potrafił się tym chwalić. Jesli ktoś chce naprawdę nauczyć się analizy to świetnym pomysłem byłoby spędzenie czasu przeznaczonego na wykład w bibliotece. Nie przypominam sobie żadnego dowodu twierdzenia przeprowadzonego od początku do końca bez ścierania i ciągłego poprawiania błędów, żaden dowód nie zostałby przeprowadzony bez czujności studentów, którzy cierpliwie poprawiali pana Wojtyńskiego (może to jakiś rodzaj dydaktyki:)). Szczytem wszystkiego było przeprowadzenie w czasie pół godziny rozumowania, na końcu którego pan Wojtyński udowodnił ... jedno z założeń twierdzenia po czym stwierdził, że rzeczywiście nie o to mu chodziło ale widać, że nie ma chociaż błędów w obliczeniach.
  • Zgadzam się z przedpiścą odnośnie faktów, nie zgadzam się jeżeli chodzi o konkluzję. Uważam prof. Wojtyńskiego za dobrego dydaktyka - celowo poszedłem także sprawdzić wykłady prowadzone w równoleglym potoku u prof. Wojtaszczyka i moim zdaniem wykłady Wojtyńskiego były lepsze - prof. Wojtyński potrafi dać dobrą intuicję, a to jest w zasadzie chyba główny sens chodzenia na wykłady. Zaś, jeżeli komuś przeszkadzają błędy rachunkowe w dowodach, na tyle, że na podstawie podanego _pomysłu_ nie jest w stanie przeprowadzić dowodu samemu, to jest on po prostu gamoniem i nieukiem i na pewno nie powinien studiować matematyki (BTW: Jakieś 80% dowodów na Analizie I _przeciętny_ student powinien być w stanie przeprowadzić bez podstawienia mu pod nos pomysłu).
  • Bardzo dobrze wspominam wykłądy z prof. Wojtyńskim. Zawsze miał oryginalne pomysły. Kiedyś stwierdził, że powinniśmy się wszyscy zintegrować i zaproponował wyjście na wycieczkę do Puszczy Kampinoskiej... NAstępnie zapytał się kto może zabrać garnek aby ugotować keiłbaski na ognisku.

Analiza Funkcjonalna I

  • Na pierwszych ćwiczeniach pan Wojtyński powiedział, że analizą funkcjonalną zajmował się kiedyś i nie jest to jego dominujący przedmiot. Dlatego nie ma za bardzo co komentować, bo faktycznie taki (nie?) był. Na ćwiczeniach robi się raczej mało i raczej chaotycznie, aczkolwiek na pewno nie brakuje sympatii. Na kolokwium trzeba było się nauczyć 10 wcześniej przygotowanych zadań, i można było dostać z nich 70% punktów z ćwiczeń (reszta za prace domowe (były?) - szczegóły opisane w odpowiednim dziale p.Latały. Nie wybrałbym drugi raz, w porównaniu z p.Latałą to jak różnica między p.Konarskim a p.Strzeleckim.

Klasyczna teoria pola