Prolog - laboratorium

  • Zdecydowanie polecam - nie jestem orłem, a już na pewno nie z prologu, ale te laby bardzo mi się podobały. Wszystko było wyjaśnione, wszystkie wątpliwości rozwiązane. System oceniania jasny - kartkówki + "duży" program. "Duży" program zajął mi ok 200 linii kodu (dlatego cudzysłów :-) ), a po zajęciach u p. Wojny napisanie go zajęło mi ~1.5 niezbyt pracowitego dnia. Zajęcia może nie były prowadzone w bardzo dynamiczny sposób, ale kto chciał to skorzystał.

Prolog

  • Zdecydowanie odradzam. Sposób prowadzenia ćwiczeń przez Wojnę mnie dobija - pisze zadanie na tablicy, pyta salę jak sądzimy, jaka jest odpowiedź, a potem trzeba mu dyktować, co ma napisać na tablicy. Szybciej by było, gdyby osoba wymyślająca rozwiązanie podeszła do tablicy i sama je napisała. Do tego nie przeszkadza mu, że w zajęciach tak naprawdę biorą udział 3-4 osoby, a reszta tylko notuje. Sprawdza obecność, ale chyba tylko po to, aby sprawdzać - nie robi problemów przy dużej ilości nieobecności. Ma niesamowitą zdolność przegadywania rzeczy prostych - dobrze, że Prolog był dla mnie stosunkowo łatwy, wyjaśnienia tego pana nie pomogłyby mi w zrozumieniu. Nie reagował na to, że połowę ćwiczeń bezczelnie przegadywałam ze znajomym na tematy niezwiązane z zajęciami - wiem, że to my zachowywaliśmy się źle, ale, na Boga, ćwiczeniowiec powinien na to jakoś zareagować! Choćby wziąć któreś z nas do tablicy - ups, zapomniałam, że ten pan do tablicy nie bierze. Nie wyobrażam sobie tych ćwiczeń, gdyby w grupie nie było tych kilku osób, które się odzywały - Wojna chyba nie umie zmobilizować studentów do jakiegokolwiek wysiłku umysłowego czy aktywności na zajęciach.

Sztuczna Inteligencja i Systemy Doradcze

  • Wykład beznadziejny. Brak słów, żeby wyrazić tę nudę. Podobno chodziło średnio 5-10 osób (ze 120 zapisanych).
  • Chciałem być twardy - na pierwsze wykłady chodziłem, siadałem w pierwszym rzędzie, tuż przy Wojnie.... w połowie wykładu zaczynało mi się coś śnić.... Dużo sensowniej jest zostać w domu i czytać slajdy. BROŃ BOŻE NIE DRUKOWAĆ ICH!
  • Podzielam opinie poprzedników. Byłem tylko na pierwszym wykładzie i moja noga więcej tam nie postanęła. Slajdy i ćwiczenia wystarczyły w zupełności - dostałem 5 :) .
  • Jedyne co zapamietalem z pierwszego wykladu (bo na inne nie mialem juz sily ani checi isc) to "yyyyy...yyyyyy.yyyyyyy"
  • Wszystko prawda, wyklady koszmarne. Jeszcze byly w poniedzialki, 8 rano, w sali kompletnie nieogrzewanej przez weekend w semestrze zimowym. Drukowanie wykladow to pomylka. Sluchanie rowniez. Ale ich zawartosc nie jest taka zla, mozna ja czytac / ogladac obrazki w domu. Mialam prawie maksa z egzaminu, a uczylam sie prawie tylko z nich i bylam moze na polowie tych wykladow. Cwiczenia ze sztucznej u niego rowniez nie byly dobre. Trudno bylo sie zorientowac nawet tresci zadan. Na szczescie byl pan Sankowski ktory prowadzil stronke internetowa, na ktorej byla tresc zadan napisana. Pan Wojna ocenial zadania spoko, bardzo czepliwy nie byl.
  • Wykład: średnio 15 osób na sali, licząc wykładowcę, rzutnik i laptopa... to mówi samo za siebie
  • Żal. Przez 50 minut symulowaliśmy działanie algorytmu, którego główną zaletą jest niskie zużycie pamięci. Rozumiem 5 albo 10, ale nie 50 ...

Inżynieria Oprogramowania

  • strasznie przynudza

Zespołowy Projekt Programistyczny

  • Nuda to zdecydowanie NIE najgorszy grzech tego pana. Jeżeli ktoś słyszał lub miał jakieś zajęcia z tzw. Z0, to wie o czym mówię. Różnica jest taka, że Z0 nigdy nie prowadził i raczej nie poprowadzi zajęć z ZPP. Po prostu wiadomo, że się do tego nie nadaje. Nieprawdopodobna czepliwość w stosunku do jakichkolwiek odstępstw od notacji UML (która jak wiadomo z zajęć z Inżynierii Oprogramowania nie jest specjalnie istotna o ile zostaje zachowana zrozumiałość). Dostarczanie do wypełnienia dokumentów kompletnie nie przystających do skali prowadzonego projektu. Jest to momentami nawet nobilitujące, kiedy człowiek zastanawia się co wpisać w rubrykę "Zarządzanie Analizą Ryzyka", ale zdecydowanie częściej żenujące (gdyż w końcu trzeba coś wpisać). I nawet największy nakład pracy i największa staranność nie gwarantują u tego pana kompletu punktów za przygotowane dokumenty. Rządzi tym niestety przypadek. Co ślina na język przyniesie, to też trafia na sprawdzone dokumenty. Zawsze coś nie tak, momentami aż trudno nie zarzucić temu prowadzącemu po prostu złych chęci albo niedostatecznej błyskotliwości umysłu. TRZYMAĆ SIĘ Z DALEKA.