Uwagi ogólne

Kolorowa kreda :). Dwa malutkie pieski. Osiągnięcia sportowe w jeździe na rowerze. [ciekawe, bo ja słyszałem o sportach wodnych] Najlepszy student swojego czasu, a nawet i więcej niż swojego czasu bo np. zrobił zadanie którego nikt przez kilkanaście następnych lat nie zrobił, ale można próbować:). Stwierdzony eksperymentalnie lekki światłowstręt. Notatki wielką trzecionką w 7 kolorach tęczy. Dla normalnych i dobrych studentów za mocny zawodnik z analizy, polecam prawdziwym twardzielom. Jak chodzi w słuchawkach to zwykle słucha muzyki klasycznej.

Raz przyszedł w środku zimy w koszuli typu "bermudy" (palmy, słońca, chmury, plaża, ten temat), cały spocony, ok 50 minut spoźnienia (wykład na 8.30). Uzasadnił to tym, że tramwaj zmienił mu trasę. Pomimo ujemnej temperatury kazał otworzyć wszystkie okno, było mu ciepło, wszak ubrany był tak, jakby był na Hawajach./*To ciekawe, bo z tego co widzę to zawsze rowerem jeździ...*/ [nie tylko, zdarza mu się też korzystać z tramwaju, z czym wiąże się też pewna anegdota, ale to nie tutaj]

Analiza Matematyczna I

  • Wykład prowadzany bardzo dokładnie i zrozumiale - kolorowa kreda :). Prowadzący nie ma jednak kontaktu ze słuchaczami, bywa więc nudno. Niestety z powodu zapowiadania, co będzie zrobione, zamiast robienia tego, jest dość wolne tempo.
  • Ćwiczenia ze Szczechlą z analizy 1 - łezka w oku aż się kręci. Kto chodził - ten rozumie, kto nie - niech żałuje. Jeden z niewielu, którzy potrafią sprawić, że chodzenie na ćwiczenia to przyjemność. Facet po prostu uczy myśleć; tylko trzeba siedzieć w max. drugiej ławce, bo ma słaby kontakt ze słuchaczami.
  • Ćwiczenia z analizy I... Jeśli analiza nie jest Twoją miłością, a chcesz się czegokolwiek nauczyć, to lepiej trzymaj się z daleka! Pan doktor ma beznadziejny kontakt z grupą, nie umie tłumaczyć i nie zwraca zupełnie uwagi na to co się dzieje w sali. Siedząc w trzeciej ławce można śmiać się, gadać i mieć wszystko gdzieś! Poza tym, że niczego mnie nie nauczył, to bardzo sympatyczny człowiek :)
  • Jeśli się trochę ambitniej podchodzi do sprawy polecam! Jeśli ktoś chce tylko nauczyć się jak robić te zadania z egzaminów raczej nie... Ćwiczenia są trochę odjechane, często trudne rzeczy, mało związane z wykładem. Łagodnie ocenia. Zna się na tym. co robi.
  • (właściwie AM I i II inf - ćwiczenia) Mimo że nie przychodził na ćwiczenia (podobno z powodu choroby, ale nikt nas nie raczył o tym powiadomić), często się spóźniał (nawet jak się specjalnie z grupą umówił wcześniej, żeby nadrobić swoje nieobecności), ciężko było się doprosić o wystawienie ocen, a z mejla korzysta tylko, jak się go zmusi, kocham dra Szczechlę całym sercem! I jego kilkuminutowe 'zwiechy' przy tablicy, kiedy np. zastanawia się, jak sprytnie rozwiązać równanie kwadratowe, zamiast policzyć deltę jak człowiek. I kolorową kredę (btw. ma bardzo ładny charakter pisma). I łagodny sposób oceniania (jak się go w końcu zmusi do tego oceniania). Choć to wszystko może być też związane z moją miłością do analizy jako takiej. Tempo mogłoby być trochę szybsze, ale zadania są na tyle urozmaicone (głównie ze skryptu, ale często z małymi przeróbkami/utrudnieniami/dodatkowymi szczegółami do rozważenia), że (mimo kilku nieobecności Szczechli) zdążyliśmy przerobić wszystko, co trzeba. Ja chcę jeszcze raz!

Analiza Matematyczna II.1

  • Ćwiczenia genialne, do zaliczenia wystarczy chęć, ale chodzić naprawdę warto! Dzięki niemu zrozumiałem analizę i wiele innych przedmiotów, z których czerpaliśmy na zajęciach. Pan Szczechla jest bardzo błyskotliwy i ma dużą wiedzę matematyczną. Zawsze pierwszy mówi mi 'Dzien dobry!' zanim ja zdążę Go pozdrowić. Ale on żyje chyba w innym wymiarze (to jest przestrzeń o urojonej liczbe wymiarów ;] ). Ma fajne pieski, ubiera sie nieprzeciętnie!
  • Dr Szczechla to postać niesamowita. Systematyczny, bardzo uprzejmy, nietuzinkowy. Jego wykłady to prawdziwy majstersztyk. Potrafi "uwieść" studentów. Jako argument podam, że jeden z moich kolegów zaczął nazywać go Mistrzem, co w sumie nieźle się przyjęło w "pewnych kręgach". Będę tęsknić za jego wykładami. (M)
  • Moim zdaniem, o ile warto "trafić" na dr Szczechlę na I roku, decyzja o kontynuowaniu współpracy na Analizie II jest nieco ryzykowna. Dlaczego? Jak wspomniano wyżej (i z tym zgadzam się w 100%) dr Szczechla jest postacią niezwykłą, nietuzinkową i bardzo zdolną (w liceum srebrny medal MOM, później najlepszy student dr Krycha, doktorat w USA). Powiedziano także o kredzie, systematyczności, uprzejmości, otwartości. Prawda! Pozwolę sobie dodać, że dr Szczechla jest bardzo otwarty na sugestie i uwagi, w miarę chętnie przygotowuje materiały pomocnicze i opracowania zadań, przesyła wyniki kolokwiów mailami i zawsze chętnie dyskutuje na temat oceny danego rozwiązania. Wiele zatem drobnych szczegółów cieszy, zwłaszcza od kiedy przestał się spóźniać na wykłady i skrócił czas oczekiwania na wyniki kolokwiów. Mankamenty: po pierwsze - przygotowanie do wykładu. Problem w tym, że dr Szczechla jest tak dobry, że potrafi wyprowadzić każde tw. z Analizy II bez notatek, niezależnie od pory dnia, pogody i własnego stanu fizycznego. Mimo to, wyprowadzenia te nie zawsze są "łatwe", przeciągają się niemiłosiernie i nawet kolorowa kreda nie pomaga. Notatki służą dr Szczechli głównie do wskazywania ciekawych przykładów, dawania interesujących ćwiczeń i wtrąceń (często zbyt trudnych dla śmiertelnika). Po drugie - tempo wykładu. Jest wolne. Dr Krych zdążył w czasie 1 semestru (2006z) przerobić rachunek różniczkowy, miarę i już wystartował z całką, dr Szczechla zaś spokojnie wyprowadzał w tym czasie wzory na złożenie pochodnych k-tego stopnia. Oczywiście, analizując później poziom zadań z AM (zadania przygotowawcze to hardcore, egzaminy/kolokwia - trudne) można mieć podejrzenie, że studenci nauczyli się więcej, ale nie jest to do końca prawda. Dr Szczechla właściwie nie wymaga teorii, którą sam wykłada (na egzaminie nie ma dowodów), a progi zaliczeń DRASTYCZNIE zaniża. Jest to być może pewna zachęta dla mniej lubiących AM, ale moim zdaniem niewielka... Kilka słów o egzaminie i ocenach jeszcze... Dr Szczechla zawsze stara się wygospodarować jak najwięcej czasu dla piszących, daje więcej zadań niż da się zrobić (przyznaje się do tego otwarcie) i daje sporo punktów za teorię (definicje/przykłady). Zaliczenie przedmiotu nie jest jednak trudne. Progi są dostosowywane (proporcjonalnie) do wyników, przynajmniej te na wyższe oceny. Łatwo dostać 3, trudniej 4, na 4+ względnie 5, połasić się może niewielu. Na zakończenie napiszę, że pomimo mojego narzekania, warto się zmierzyć z AM II na wykładzie dr Szczechli. Jest sporo nawiązań do topologii, są ładne przykłady, pomimo pozornego chaosu, Prowadzący doskonale wie, co robi, do czego zmierza, jak chce to osiągnąć i jak chce to przekazać (notatki na tablicy to absolutny wzór dla każdego wykładowcy) [komentarz - tu jest sprzeczność: piszesz, że "nie wymaga teorii", a zaraz potem "daje sporo punktów za teorię", coś tu jest nie tak][komentarz do komentarza - Miałem na myśli to, że nie trzeba znać dowodów twierdzeń jak u dr Krycha - jest tylko test z definicji, przykładów...] [Chyba jednak coś kręcisz, bo wiem, że od niektórych na tym wykładzie wymagał teorii]
  • Dla kogoś, kto do analizy zamiłowania większego nie ma, zajęcia prowadzone przez dr Szczechlę były porażką. Skakaliśmy po dość ciężkich tematach i po kilku zajęciach zrozumiałem, że dr Szczechla nie zamierza nam pokazać nawet jak się sprawdza różniczkowalność funkcji wielu zmiennych... Dlatego chodziłem równocześnie na zajęcia z dr Szumańską. Do teraz nie wiem o co chodziło z iloczynami kartezjańskimi torusów. Pewnie tego typu rzeczy miały być ciekawe i rozwijające ale warto by też się w międzyczasie nauczyć analizy II.1... Podsumowując: zajęcia bardzo ambitne, niewiele z tego mi się przydało kiedykolwiek, głównie strata czasu. Na uwagę zasługuje jeszcze fakt, że pan Szczechla dość luźno podchodził do terminów zajęć... dzięki czemu można było na przerwie przed zajęciami spokojnie gdzieś sobie pójść, choćby na obiad.

Analiza matematyczna II*

  • (AM II.1* 07/08) Niestety, wykład kiepski [a raczej całkiem niezły, czytaj dalej]. Mniejsza już o słaby kontakt ze słuchaczami, przynudzanie, wolne tempo czy spóźnienia - najgorszy ze wszystkiego był brak przygotowania. Szczechla na wykład przychodził "na żywca", bez żadnych notatek, dowody podając z głowy albo, jeśli zaszła potrzeba, wymyślając je w "real time". Zazwyczaj mu się udawało ale często kończyło się to 20-minutowym zawieszeniem przy tablicy, kiedy starał się wymyślić fragment trudniejszego dowodu, komentując swe starania uwagami typu: "Chyba... chyba jesteśmy na dobrej drodze" lub "No, zastanówmy się... Czy to jest rozmaitość? Powinna być, ale czy jest? To jest chyba proste, bo... [próbuje coś udowodnić] Nie, tak jest źle, chyba... A, przecież to proste jest...".
    Ciągłe improwizowanie sprawiało, że ciężko było się skupić, bo wykład nie miał płynności ani spójności. [komentarz: Żartujesz, tak naprawdę widać było, jak powstaje dowód, i to całkiem szybko, a to dla mnie zaleta.] Kolokwia i egzaminy trudne, co niby nie dziwi, bo to gwiazdka, ale i tak efekt był taki, że można było mieć 5 mając 70 pkt. na 170 wszystkich punktów (na 4 wystarczało 50...). Nie jest to dobrze, bo czyni ocenianie dość umownym, łatwiejsze zadania i wyższe progi byłyby bardziej miarodajne. [Dobrze, bo niektórzy mieli satysfakcję zrobić trudne zadanie :-) ] Na plus należy zaliczyć ciekawy materiał nieobecny na zwykłym potoku (przestrzenie Banacha, pokrycia Vitaliego, struktura różniczkowa grup), choć wolne tempo każe wątpić, czy Szczechla wyrobi się ze wszystkim w II semestrze, bo pod koniec I ledwo zaczął całkę (a w czasie, gdy Szczechla definiował całkę Lebesgue'a, na innym potoku dawno już było tw. Fubiniego)... [komentarz: Zrobił nawet więcej mimo "wolnego" tempa, co każe wątpić w szczerość powyższej krytyki]
  • (po drugim semestrze AM II*) Tempo tak samo wolne jak wcześniej, Szczechla ledwo się wyrobił z obowiązkowy materiałem i nie zrobił nic ponadprogramowego. Całe szczeście, że na ćwiczeniach u Borodzika można było wszystkiego się nauczyć.
  • Duże ograniczenie standardowych tematów, duży rozrzut tematyki. Jeśli nikt się nie garnie do dyskusji, to powstaje ogólny marazm i nic się nie dzieje. Ale jeśli są chociaż 2 osoby angażujące się w zajęcia (i rozumiejące co nieco), można napraaawdę dużo ciekawych rzeczy się nauczyć. Takiej prawdziwej matematyki. Oczywiście do egzaminu trzeba się uczyć samemu...
  • Wykład starannie dopracowany. Dowody nawet proste do zrozumienia, z wyjątkiem niektórych twierdzeń w uogólnionych wersjach... Na ustnym można było poprawić ocenę, trzy pytania z teorii, dowodów i przykładów. Dr Szczechla prowadził ten wykład przez kilka lat, ja naprawdę dużo skorzystałem i wiem że nie tylko ja.

Analiza 1.2 * 2008/2009
  • Należy dodać, że nie tylko dowody wymyśla w real time, na dzisiejszym wykładzie samo twierdzenie zostało sformułowane dopiero po 5 minutowym zawieszeniu się i rozkminianiu, co jeszcze można dopisać .
  • W real time trudno było wszystko zrozumieć, z notatek łatwiej.