Ogólne

  • Zbyt bardzo uwydatnia przekonanie o swojej wyższości, co może niektórych bardzo razić.

Bazy danych

  • Wykład nudny, senny... zieeew ;] Do tego p. Stencel pilnuje ciszy na sali (sam zresztą też zbyt głośny nie jest); niegdyś robił to ponoć metodami siłowymi (rzucanie kredą itp.), za moich czasów nie było takich numerów. Nawet trochę mi szkoda, bo może byłoby ciekawiej ;]
  • Zgadzam się z tym, że pan Stencel nie lubi szmerów na sali. Pan Stencel nie prowadzi żadnych ćwiczeń. Jest jeszcze coś co trzeba tutaj napisać. Pan Stencel poczuł się smutny w zeszłym roku po tym jak p. Engel oblał więcej studentów. W tym roku p. Stencel postanowił to nadrobić. Wyszło mu.
  • Generalnie do czasu egzaminu był to mój ulubiony wykładowca na roku - praktyczne nastawienie do przedmiotu, poczucie humoru i jasno prowadzone wykłady. Trochę przewrażliwiony na temat ciszy na sali :) Za to egzamin wymyślony chyba na kolanie, jakby był przykrym obowiązkiem ("hmmm... trzeba by jednak uwalić jakąś połowę roku, to może zrobimy cały egzamin na temat jednego zagadnienia z wykładu?") - a wyniki pojawiły się na jakiś czas jako Google Spreadsheet, potem zniknęły, jakieś cuda się działy. Wykład dobry, egzamin zły.
  • Egzaminy na tym przedmiocie są wymyślane chyba na 10 minut przed egzaminem. Zadania są czasami z zagadnień zupełnie peryferyjnych. Pan Stencel próbuje być chyba śmieszny w angielskim stylu, ale żarty mu wychodzą niespecjalnie. Czasami jest to żenujące. Mam wrażenie, że Pan Stencel rzeczywiście jest niezłym ekspertem w bazach danych, ale wykład mógłby chyba prowadzić ktoś, komu bardziej by się chciało.
  • Ja nie mam zastrzeżeń, co do prowadzenia zajęć, lecz nie podobał mi się sposób w jaki studenci byli informowani o różnych rzeczach (jedyny mejl który został wysłany przez wykładowcę, to link z wynikami egzaminu).
    Egzamin: nikt nie wiedział czy można mieć swoje notatki - wydawać by się mogło, iż z takowego przedmiotu raczej będzie to możliwe. Kolega kilka dni przed egzaminem wysłał mejla i dostał odpowiedź nie - tak studenci dowiedzieli się o tym (zapewne nie wszyscy), bo mejl o dwykładowcy także nie wyszedł.
    Przede wszystkim: zasady zaliczenia - wiadomo było, że trzeba mieć zaliczone laby żeby być dopuszczonym do egzaminu. Pod koniec semestru zaczęły krążyć pogłoski w jednej z grup laboratoryjnych, że zaliczenie labów jest trzystopniowe (co nie było powiedziane na wykładzie przez wykładowcę). Potem pojawiły się wyniki egzaminu, które dość istotnie rozróżniały ocenę z laboratoriów - bo nie podano jak wyliczana jest ocena końcowa. Brak też informacji o tym kto sprawdzał konkretne zadania i kiedy można obejrzeć prace.
    Podsumowując: zajęcia OK, zaangażowanie (w moich oczach) nikłe...
  • Jeden z najnudniejszych wykładów, na jakie kiedykolwiek chodziłem. Do tego te jego żarty wcale nie są śmieszne.
  • Z tym drugim się nie zgodzę. Żarty momentami naprawdę dobre. Szkoda, że tak mało osób go słucha, do jak Krzysiu czasem rzuci dżołka to klENkajcie narody. Nic dziwnego, że nikt się nie śmieje skoro mówi to wszystko swoim flegmatycznym tonem, po 5ciu minutach cała sala śpi, a wykładowca rzuca żarcikami, między jednym zdaniem o bazach, a drugim. Wykład: nudy - nie opłaca się chodzić. Egzamin: powtarzalny, chociaż są wyjątki. Generalnie dla mnie jeden z prostszych przedmiotów jak do tej pory. Chyba pójdę na ZBD xD
  • Wykład OK, nic ponad średnią. Co do egzaminu - nie było tak źle (2009/2010).
  • Na wykład z ZBD w 2010/2011 zapisali się studenci z Erasmusa. Pan Stencel na początku wykładu pyta czy są obecni na sali. Po braku odpowiedzi rzecze, że to nawet lepiej, że ich nie ma, bo będzie mógł swobodniej prowadzić wykład i że ogólnie nie podoba mu się takie przestawianie na inny język wykładowy. W tym momencie na salę wchodzi szóstka Erasmusowców. Sala w śmiech. Pan Stencel milknie... A po chwili, jak gdyby nic a nic, rozpoczyna wykład... po polsku. Po niecałej godzinie, studenci z Portugalii opuszczają salę, a po chwili p. Stencel: - to byli studenci z Erasmusa? Pisałem im by się odezwali, jeśli chcą chodzić na wykład.
  • Niestety dość trudno go lubić. A te żarty... no nie wiem, to kwestia smaku, moim zdaniem są raczej denne.
  • Trzeba skupić się na jego wykładach, słuchać co mówi i będzie super.
  • Baaardzo słabe podejście do studentów na egzaminie 2013. Brakowało miejsca, brakowało kartek z zadaniami (!!!), Pan Stencel wraz z resztą kadry na początku egzaminu głośno gadał. Siedziałam z tyłu sali, ale i tak mocno to przeszkadzało. Studenci, którzy dostali treść egzaminu później nie mieli przedłużonego czasu (bo "i tak czasu jest aż za dużo"; Ciekawe po co tyle osób siedziało do końca...).
  • Egzamin 2013 to była jakaś groteska. Pan Stencel rozsadzał wszystkich osobiście wręczając kartkę z egzaminem i jak się weszło wcześniej, to się pisało dłużej. Zanim rozdał te kartki z egzaminami, to różnica między wręczeniem pierwszej i ostatniej kartki wynosiła absurdalnie dużo. Potem zabrakło miejsca dla studentów, a potem zabrakło kartek... Nie uwalili tyle osób ilu chcieli na egzaminie najwyraźniej... Ja dostałem miejsce w miarę wcześnie, a i tak siedziałem prawie do samego końca, a niektórzy pisali jakieś 20+ minut krócej. Wykład taki sobie. Nic wyjątkowego, ale też bez kompletnej porażki. Chodzi mało osób, a do tego przyjść w poniedziałek na 8.30 to duże wyzwanie.
  • Organizacja egzaminu 2013 fatalna. Ze względu na głośne rozmowy na sali pisanie egzaminu było utrudnione.
  • Egzamin 2013 był prosty, bardzo łatwo można było dostać 4 - 5. pisząc go nawet godzinę krócej.

Systemy zarządzania bazami danych

  • Raczej słaby przedmiot. Mało osób chodziło a na wykładzie słuchaliśmy o odcinkach Futuramy.

Zaawansowane bazy danych

  • [2012/2013] - Osobiście zawiodłem się na tym przedmiocie. Lubiłem zwykłe Bazy Danych, ale wersja rozszerzona to niestety pomyłka. Ciekawe było tylko kilka pierwszych wykładów, kiedy profesor opowiadał o zasadach optymalizacji. Na następnych wykładach omawiane były różne niestandardowe podejścia do baz danych i nowoczesne rozwiązania. Liczyłem, że nabędę przydatnej wiedzy praktycznej, ale niestety nic z tego. Przedmiot dosyć łatwo zaliczyć. Nie ma egzaminu - zalicza się oddając zadania z labów. Obecność na labach nie jest obowiązkowa i można chodzić do dowolnej grupy i w dowolnej grupie oddawać zadania. W sumie 8 zadań, na zaliczenie potrzeba było 2. W tym roku jedna grupa dotyczyła Hibernate, a druga optymalizacji baz. Niestety grupa o optymalizacji w rzeczywistości nie była o optymalizacji, tylko o teorii baz i nie zrobiliśmy żadnego zadania z optymalizacji, a grupa z Hibernate była w niepasującym mi terminie.
  • [2015/2016] Na wykładzie najpierw omawiana była optymalizacja relacyjnych bd, a potem o NoSQL'ach i innych ciekawych podejściach do bd. Ocena końcowa za zadania robione na labach - tylko w tym roku raczej odradzane było zmienianie grup w trakcie. Jedna grupa miała optymalizacje relacyjnych (przynajmniej tak było powiedziane), w drugiej porównywaliśmy różne bazy danych (relacyjne, NoSQL, grafowe itd.).
    Przedmiot bardziej akademicki, niż praktyczny ;). Jeśli kogoś interesuje ta tematyka, to polecam. Zaliczenie w stylu "no panic, no stress"