Statystyka I

  • Najgorsze ćwiczenia na tym wydziale, kobieta jest niekompetentna. Przez 15 minut grupa tłumaczyła jej, że z liniowości wartości oczekiwanej E(cX)=cEX, natomiast ona upierała się, że przemnożenie zmiennej losowej przez stałą nie zmienia jej wartości oczekiwanej. Po czym nie chciała przyznać się do błędu. Jakiekolwiek pytanie wykraczające choćby minimalnie poza wykład nie było uraczone odpowiedzią (za trudne), a zadania na ćwiczeniach w żaden sposób nie przygotowywały do egzaminu. Plusy? Jak komuś się nie chce wstawać na 8.30 to może przyjść o 8.40, jej i tak jeszcze nie ma.
  • Zadania przerabiane na ćwiczeniach znacząco odstawały trudnością od tych przerabianych w innych grupach i pojawiających się na egzaminie. Powodowało to złudne wrażenie, że wszystko się umie i rozumie, a sam przedmiot jest miły i przyjemny. Niestety orzeźwiający prysznic czekał na egzaminie, lub w najlepszym przypadku z początkiem nauki do niego. Okazywało się, że wiedza zdobyta na ćwiczeniach to ok 1/3 tego co jest potrzebne do zaliczenia.
    Pewnym udogodnieniem było to, że stosunkowo łatwo było zdobyć dobrą ocenę z ćwiczeń czy nawet zwolnić się z egzaminu (w mojej grupie zwolniła się prawie połowa z oceną 5). Dla przyszłych pokoleń: praktyka ta zostanie zapewne ukrócona, gdyż Pani Stępień-Baran zwolniła jakieś 14 osób, podczas gdy we wszystkich pozostałych grupach były to w sumie 2-3 osoby i raczej ta druga liczba jest oczekiwana przez wykładowcę.
    Co do organizacji zajęć to trochę jak w gimnazjum: sprawdzanie obecności przez wyczytywanie listy, sprawdzanie przez prowadzącą czy praca domowa jest w zeszycie, jak nie ma odpowiedzi do zadania to jest źle, dyktowanie definicji, przepisywanie treści zadań na tablicę.
    Podsumowując: kiepskie zajęcia, jednak w porównaniu z innymi dostępnymi wydają się być najmniejszym złem.
  • Raczej mało ambitne zadania, trzeba było potem dużo samemu nadrabiać. Za to zwolniła z egzaminu ze swoich grup bardzo dużo ludzi - w sumie z jednej strony wymagało to tylko miarodajnej pracy przez cały semestr, bo jasno określiła kryteria na swoich ćwiczeniach oraz progi punktowe do zwolnienia (w przeciwieństwie do innych ćwiczeniowców, którzy brali to jak co czuli). Ale jest bardzo fajna, miła, sympatyczna, super wyraźnie pisze i ma dźwięczny, muzyczny głos. I łatwo dostać u niej 5, dzięki ktoremu można egzamin na 2 napisać i zaliczyć z oceną 3.
  • Zwolniła sporo ludzi to fakt, zasady zaliczenia podała 22.10.2012 mailem do całej grupy, to kolejny fakt, ale o tym, że te zasady zmieniły się dwukrotnie w połowie stycznia 2013 (tuż przed wystawieniem ocen), już nikt nie wspomina... Ja miałem to nieszczęście chodzić na 8:40 (bo jak już ktoś zauważył na 8:30 pani nie było...). Moim skromnym zdaniem tego ćwiczeniowca należałoby wysłać na krótki kurs języka polskiego, notorycznie mówi m.in wziąść (, aż by się chciało zapytać.. co mamy braść?)
    A propos samych ćwiczeń, to czułem się jak w przedszkolu. Forma ćwiczeń wyglądała następująco... „drogie dzieci, dzisiaj poznamy wzór... a teraz zrobimy zadanie 1 – podstaw do wzoru (0 myślenia) – czy ktoś chciałby to zrobić...” potem zadanie drugie (identyczne)... i nierzadko trzecie też... „(...) a teraz poznamy wzór nr 2...” itd. Po czym pani narzeka na brak zaangażowania...

    Podsumowując, jeżeli nie interesuje Cię statystyka i nie chcesz nic więcej niż 3, to to są właśnie ćwiczenia dla Ciebie. Jeżeli jesteś chociaż odrobinę bardziej ambitny/a dla swojego dobra wybierz inne ćwiczenia.

  • Z tym "wziąść" -> "braść" to akurat niefortunny przykład, bo np. "usiąść" też nie przechodzi w "siadaść". Nie zmienia to oczywiście faktu, że "wziąść" padające z ust pracownika naukowego wyższej uczelni to lekki obciach.
  • W porównaniu z innymi grupami nieźle dobrane zadania, wysyłanie listy parę dni przed zajęciami pozwalało na systematyczne podejście i bezproblemowe zaliczenie (tzn. pozwalałoby, gdyby komukolwiek chciało się brać aktywny udział w zajęciach wcześniej, niż na dwa tygodnie przed końcem semestru, kiedy trzeba było walczyć o dobre zaliczenie ćwiczeń). Patrząc na poprzednie opinie można odnieść wrażenie, że albo ten fatalnie prowadzony przedmiot się zasadniczo zmienił, albo zmieniła się prowadząca, jeśli to drugie - to na lepsze. Nie polecam osobom zainteresowanym jakkolwiek statystyką, bo ciekawie nie jest (ale na zwykłym potoku i tak umrzecie z nudów) ale tym, którzy chcą dostać dobrą ocenę i zapomnieć czym jest metoda delta dwa dni po egzaminie. Tylko bądźcie pomni moich słów: Staty na ostatnią chwilę zostawiać nie należy... (aha, to, że mówi wziąść to się nie zmieniło)

Analiza dla Informatyków

  • Najgorsze ćwiczenia w jakich brałem udział. Ma się wrażenie jakby to grupa uczyła Panią Agnieszkę, co niestety przekłada się zaległości i problemy na kolokwium/egzaminie. W dodatku, gdyby nie zajęcia wyrównawcze z kompetentnymi ćwiczeniowcami, niezbyt przyjemny orzeźwiający prysznic byłby dopiero na egzaminie.
  • Moim zdaniem zajęcia z panią Agnieszką są ok. W przyzwoitym tempie przerabialiśmy zadania, a rozwiązania były tłumaczone zrozumiale.
  • Bardzo łatwo zdobyć 100 punktów za ćwiczenia, ćwiczenia niezbyt ambitne, ale jak ktoś lubi pracować samodzielne to polecam. Poziom ćwiczeń zależy od poziomu uczniów.