Topologia I*

  • Zajęcia w porządku - wykład raczej wolny i niespecjalny, ćwiczenia zaś wypełnione omawianiem zadań domowych, zazwyczaj dość trudnych (nie obywa się bez szperania w literaturze). Egzamin sensowny, złożony z 60-cio pytaniowego testu, z którego można dostać najwyżej czwórkę, i odpowiedź ustna na wyższą ocenę. Sam Sieklucki to sympatyczny starszy pan z poczuciem humoru, czasem na ćwiczeniach opowiadał różne anegdotki ze studiów, na temat prof. Borsuka i tym podobne. Niestety, niedosłyszy, przez co czasem ciężko się z nim dogadać bez powtarzania parę razy swojej kwestii.
  • Bardzo dobrze wspominam wykład, ponieważ był rzetelnie prowadzony - bez gmatwania, plątania, poukładany w całość. Prof. Sieklucki jest utalentowany chyba z natury w kierunku dydaktyki, bo zawsze na wykładzie powtarzał po przeprowadzonymj dowodzie od czego wyszliśmy, do czego dowód nas doprowadził. A co najważniejsze mówił, po co to wszystko i do czego przydatne. Opowiadał czasem coś wesołego, ale bez żadnych złośliwości. Np. w prowincjonalnej księgarni wypatrzył książkę TOPOLOGIA. Pani podała mu ją wyciagając z działu "leśnictwo, biologia" czy jakoś tak (nie pamiętam szczegółów - najlepie,j gdyby prof. Sieklucki sam to opowiedział). Podał nam więc na 1 wykładzie tezę: TOPOLOGIA nie jest nauką o topolach...
    W zasadzie nie trzeba było prawie się uczyć do egzaminu, bo tak jasne było wszystko na wykładzie, że samo wchodziło do głowy.
    Zadania na egz. pisemnym zdarzały się różne - np. jedno nieprawdziwe - studenci matematyki nie powinni przestawać myśleć... i nie dawać się wpuszczać w maliny. Doceniał studentów myślących na egzaminie. Schematy wypracowane na wcześniejszych przedmiotach nie zawsze tu pomogły, a ogólna pomysłowość i wyobraźnia owszem. Fajnie było mając teorię w głowie dumać nad zadankiem.