Table of Contents

Algebra 1

  • Wykład bardzo uporządkowany i raczej zrozumiały,ale mało porywający - dość łatwo było "odpłynąć" i obudzić sie 30 minut pozniej. Egzamin robi dość prosty, ale trzeba dobrze znać materiał (w szczegolności w częsci teoretycznej potrafi dać 4 pytania z 5 o pierscienie, ktore pojawiły sie na 2 ostatnich wykładach). Fascynujące jest to, że proawdzący nigdy nie patrzy na słuchaczy jak mowi, tylko w sufit:). Obiektywnie dość sympatyczny, choć cały czas nie wiem, dlaczego nie pozwolił mi po egzaminie zobaczyc swojej pracy;/
  • No ja mam odnienne zdanie. Pan Puczyłowski strasznie sie mylił na wykładach z Algebry Liniowej dla pierwszego roku matematyki!!!. Na egzaminie wymagał wiedzy, której sam niestety nie posiadał. Czy to jest PROFESOR Z DEFINICJI ?
  • Kolega powyżej podałby przykłady mylenia się lub wymagania wiedzy, której prof. nie posiadał. Czy wypowiedź kolegi była dobrym wywodem i dowodem?
  • Osobiście mam nt. tego Pana pozytywną opinię. Na ćwiczeniach bardzo "wyluzowany", do egzaminu dopuszcza wszystkich. Rzetelny. Fakt, irytujące bywa to. że na wykładzie patrzy w sufit, przez co ma się wrażenie, że mówi do kogoś zupełnie innego. Ale ogólnie sympatyczny i rzeczowy. Polecam chodzić do neigo na ćwiczenia!
  • Człowiek dobroci. Wykład z algebry w porządku, warto chodzić. Ćwiczenia można wybrać lepiej - niewiele się dzieje, ale i niewiele trzeba robić, żeby zaliczyć.
  • Ćwiczenia strata czasu - warto pojawić się 2 razy na kolokwia. Zaliczyć prosto.
    Egzamin zaliczyć jeszcze łatwiej, co roku podobne egzaminy - 2 termin izomorficzny z 1.
  • Egzamin wcale niebanalny, ale osiągalny. w moim wypadku egzamin nie był izomorficzny, nawet były zadania niestandardowe. wykładowca uprzejmy, szanujący studentów, posiadający ogromną wiedzę. Wykład uporządkowany, systematyczny.
  • Egzamin był jaki był. Po egzaminie wyniki miały się pojawić następnego dnia pomiędzy 17 a 19. Przyszedłem o 20, kartki na drzwiach już nie było. Napisałem maila do prowadzącego z pytaniem o mój wynik, dostałem odpowiedź, że wątpliwości można było wyjaśniać pomiędzy 17 a 19 (?). Wysłałem drugiego z ponownym pytaniem o wynik, nie dostałem już na niego odpowiedzi, oceny dowiedziałem sie jakiś czas później z usosa (bynajmniej nie z zakładki sprawdziany).
  • Podejrzewam, że to opinia całego roku, choć być może się mylę (ale raczej nieznacznie), że gorzej trafić się nie da. Przede wszystkim na ćwiczenia. Kompletna pomyłka i tragedia. Nic się nie dzieje - niczego nie da się nauczyć, ani zrobić jakichkolwiek notatek. Zadania nie są przeprowadzane do końca, o ile w ogóle są robione. Jeżeli z 15 zadań przewidzianych przez Pana Puczyłowskiego, będą zrobione 3 to i tak będzie to wielki sukces niezdarzający się często. Co z resztą 12 zadań? zostają najczęściej zadane do domu. Taka obowiązkowa praca po tygodniu ląduje na biurku Pana Puczyłowskiego i, co jest kolejną porażką, nigdy nie wraca do właściciela - tj, prace nie są sprawdzane. Pan Puczyłowski wystawia punkty z ćwiczeń patrząc, uwaga, na grubość oddanych prac. Faktycznie bardzo łatwo o dużą ilość punktów za ćwiczenia, ale w skali kolokwium i egzaminu te punkty praktycznie się nie liczą. W ogóle aż nie mogłem uwierzyć, że wykładowca, który ma wpływ na zadania na kolokwiach, egzaminach, może dać takie, o których nawet nie wspomniał na ćwiczeniach ( nie omawiał danego zagadnienia ). Pomimo 'sprzyjającemu' studentowi systemowi oceniania ćwiczeń i (zgodzę się z przedmówcami) sympatycznej osoby, gorąco odradzam ćwiczenia prowadzone przez Pana Puczyłowskiego.
  • Wykład raczej bez ładu i składu - kilkakrotnie powtarzane te same dowody prostych faktów, za to absolutny brak czasu na wytłumaczenie rzeczy trudniejszych. Zdawalność egzaminu na niskim poziomie (ostatecznie nie poradziło sobie około 35% studentów), nawet wśród dopuszczonych (około 70%).
  • Za opinie niech wystarczy to że na konsultacjach nie potrafił zrobić zadania ze SWOJEGO egzaminu [']
  • Beznadzieja. O ile Pan Puczyłowski sprawiał wrażenie bardzo sympatycznego i miłego człowieka, to ostatecznie nie był w żaden sposób przychylny do ludzi podczas kolokwiów i egzaminiów. Chyba, że miało się dobrą ocenę. Gdy brakowało 5pkt do zaliczenia, to od niechcenia wręcz dawał 4. Ale ostatniego, jednego, nie da. Nigdy. Bo nie. I na odchodne powie, że można się zapisać jeszcze raz na algebrę. Zaiste, przemiły człowiek. Wykład prowadził bez notatek, co jednak owocowało takimi wpadkami, że zapominał o niektórych rzeczach, po czym wracał do nich na przyszłym wykładzie. W efekcie panował wielki chaos i jak się przegląda notatki, to ma się wrażenie, że trochę losowo podawał informacje. Egzaminy i kolokwia układał niewiarygodnie trudne, wymagał rzeczy, których nikt nie robił na ćwiczeniach (on sam w swojej grupie tego nie robił nawet), przez co nie zdało 42% roku. Odradzam, uciekać od niego i trzymać się zdala.
  • W tym roku nie zdało 45% :)
  • Wykład przeciętny - prowadzony trochę za wolno (Pan Profesor potrafił napisać na całą tablicę wielką literę "J" i opowiadać o ideałach niekoniecznie coś notując), ale jednocześnie był bardzo przyjemny dla osób z traumą po innym wykładowcy algebry. Z ćwiczeniami dr Koźniewskiego przedmiot okazał się zdawalny (egzamin na rozsądnym poziomie) i miły.
    Pan Profesor jest chyba największą gadułą na tym wykładzie - planujesz iść na mini-konsultacje trwające wg twojego planu 3 min? Ugrzęźniesz na 35min ;)