Logika Kategoryjna [2008/2009, semestr letni]

  • Prowadzący, który naprawdę chce czegoś nauczyć! Zajęcia przeznaczone zdecydowanie dla zainteresowanych i ambitnych - szczególnie, że teoria kategorii jest jego konikiem. Jeżeli nie lubisz lub nie masz czasu zajmować się tematem poza godzinami zajęć - nie są dla Ciebie. Duży nacisk kładziony jest na głębokie zrozumienie tematu i wyrobienie właściwych intuicji odnośnie omawianych obiektów matematycznych (kategoryjnych) oraz ich własności. (!) Jeden z niewielu żywych ludzi działąjąych według moralności Panów (vide F. Nietzsche), co wbrew pozorom bardzo ułatwia komunikację z nim (chyba, że jesteś ściemniaczem, bajerantem, obibokiem). Zdecydowanie polecam (rządnym wiedzy, odważnym, ciekawym świata - najlepiej przecinki rozumieć jako koniunkcje).

Programowanie Obiektowe [2008/2009, semestr letni]

  • Bardzo miły i specyficzny Pan.
  • Specyficzny, to prawda. Ale ocenia tragicznie ostro i ma posrane pomysły na zadania (patrz egzamin z obiektowego w 2009 roku o Żabie - aż musiano obniżyć progi zaliczające). Nie polecam.
  • Tyle, że ten posrany pomysł zadania o Żabie był autorstwa Zarody... [dokładnie!]
  • Do powyższych dodam, że "posrane" pomysły na zadania to on ma - 2. zadanie z laba 2008/2009
  • No, specyficzny jest z całą pewnością. Co do oceniania - z egzaminu (który mi sprawdzał) miałem jeden z lepszych wyników, a z "posranego" zadania 2. na labie 5/5 [co nie oznacza, że zadanie nie było głupie - po prostu wszyscy prowadzący łagodnie je oceniali z powodu jego trudności], więc ze swojego przykładu nie mogę powiedzieć, że ocenia surowo (straszył nas co prawda, że jak program nie będzie w 100% działał to postawi 0 punktów, ale nie słyszałem o takiej sytuacji). Może jeśli chodzi o zajęcia, wtedy wymaga dużo, ocenia nasze pomysły bez wahania i momentalnie, można powiedzieć, że surowo, czasami nawet drastycznie, czego co wrażliwsi studenci nie chcą znosić. Ale to kwestia bardziej jakiegoś zmotywowania nas do myślenia niż rzeczywistego egzekwowania (dużo było programów na labie, które "każdy ma wysłać" ale wiele osób nie wysyłało i nikogo za to nie pobił). Jego wypowiedzi z początku często brzmią wręcz szaleńczo (np. wszystkie udowadniające, że java to badziew, uml to *, a matematyka nauczana na studiach jest po prostu zła), często okazujemy frustrację, bo ich nie rozumiemy, ale jak już się nad tym zastanowić (oczywiście, jeśli nasza wiedza w ogóle na to pozwala), to okazuje się, że ma to wszystko sens obiektywnej opinii, z którą często można się zgodzić. Mi pasowała forma tych zajęć, chociaż trzeba przyznać, że czasem Michał wpada w jakiś dziwny wir nauczania nas wszystkiego "dobrze", czerpiąc z teorii kategorii i innych teorii, o których nawet boję się pomyśleć, a wtedy słucha się tego jak jakiegoś opowiadania fantasy. Większość studentów nie chciałaby mieć z nim nic do czynienia. Dla mnie jedne z ciekawszych (na pewno nie zwykłych) zajęć, jakie miałem, a sam prowadzący to mimo wszystko bardzo pocieszny człowiek.
  • Zajęcia były bardzo ambitne - zamiast zajmować się banalnymi zadaniami, prowadzący dawał swoje własne zadania mocno osadzone w matematyce (a to coś apropos równań różniczkowych, a to rachunek lambda). Czasem lubił się zagalopować do teorii kategorii i wówczas zajęcia ostatecznie traciły kontakt z rzeczywistością. Z punktu widzenia poruszanych zagadnień w grupie dobrze czuliby się ludzie bardzo ambitni, lubiący matematykę i nieźle znający Javę. Dla kogoś, kto nigdy nie stykał się z Javą był to skok na dosyć głęboką wodę, choć można było się sporo ciekawych rzeczy nauczyć, ale niestety dosyć dużym kosztem. Nieco frustrujące bywa pisanie programu, który nie do końca wiadomo, jak ma działać (wyrażenia Lambda), w języku, który zna się od trzech tygodni. Nie wiem, co robiły w tym czasie inne grupy, ale osobiście miałem lekkie poczucie niedouczenia rzeczy podstawowych i zarazem oczekiwanych na kolokwium / egzaminie. Inną kwestią jest klimat zajęć, który bardzo mi się podobał. Wiele komentarzy prowadzącego (na tematy wszelakie) było delikatnie rzecz ujmując zbędnych i niekulturalnych. Mimo ambitnych zadań atmosfera na zajęciach była bardzo leniwa i zniechęcająca do wysiłku, niestety również za sprawą prowadzącego. Podsumowując, byłyby to dobre zajęcia dla kogoś, kto Javę zna już na wylot, programowanie obiektowe też już opanował i nie przeszkadza mu styl bycia prowadzącego. Ja osobiście omijam Michała Przybyłka szerokim łukiem.

Sieci komputerowe

  • To jedyna osoba na tym wydziale, która budzi we mnie respekt wyglądem. Jest nieźle przypakowany, sam zresztą o tym wie i lubi to podkreślać zakładając koszulki do bicia żony. Przeto, gdy ma się z nim pierwszy raz zajęcia, pojawia się obawa, że można dostać boleśnie po mordzie za nieoddanie zadania. To jednak tylko pozory, bo kolo jest całkiem spoko. Lubi ładny soft od projektu po kod źródłowy i docenia wysiłek włożony w zadanie. Ode mnie +1.
  • Bardzo konkretna osoba. Dobrze wytłumaczył nam wszystko co było potrzebne na tym przedmiocie i jak nie było już o czym gadać to nie zajmował nam więcej czasu i mogliśmy wcześniej uwinąć się z zajęć. Tak więc wszystko na plus bo po co mówić o czymś o czym już wszystko zostało powiedziane. Dodatkowo dawał ogólne dobre rady odnośnie pisania kodu. Program zaliczeniowy sprawdzany raczej łagodnie a wszelkie niejasności odnośnie treści i zasad tworzenia specyfikacji protokołu były naginane (albo zupełnie zmieniane) na rzecz zdrowego rozsądku. W ogólności polecam!