Metody numeryczne


  • Wrażenia z MN z prof. Moszyńskim wyniosłem pozytywne. W innych grupach z tego co słyszałem ćwiczono raczej zadania "takie jak na kolokwium", u nas było więcej teorii, ale jej rozwałkowanie - powoli i w sposób zrozumiały - pozwoliło pojąć materiał z wykładu i potem przełożyć ją na zadania. Człowiek przyjazny studentowi, bierze do tablicy, ale pomaga w kolejnych krokach. Na zaliczenie - prace domowe (ciekawe, nie zawsze proste, ale też nie zabójcze) i obecność przy tablicy (sam byłem raz, ale nie bójcie się, przyszłe pokolenia numeryków). Fajna, pradawna strona z pradawnymi i mniej pradawnymi zdjęciami z podróży, przez które trzeba się przebić żeby dojść do materiałów dydaktycznych :) Polecam.
  • Na ćwiczenia niestety przyjemności chodzić nie miałem, ale skrypt pana Moszyńskiego zawiera stosy błędów ortograficznych ("blizki", "nie trudny"). :P
  • Jestem właśnie po numerkach. Na początku Moszyn straszył nas Fortranem 77 (nie pytajcie od jak dawna ten język jest NIEUŻYWANY) i że będziemy w nim programować... na szczęście trzeba było napisać tylko jeden program i to w dodatku na niecałe 50 lini. Więc luzik. To teraz do meritum. Wśród wszystkich ćwiczeniowców ten jest najlepszy. Spędziłem wiele godzin dywagując z osobami z innych grup i do tego wniosku doszliśmy razem. Tak tak, jeśli chodzi o numerki to nie ma lepszego. Sam wiem, pamiętam jak czytałem opisy na mimuwWikispaces i nie mogłem wybrać. Zaufajcie komuś, kto już to przeszedł.
  • [2012/2013] - Ćwiczenia były niestety trochę słabe. Za bardzo skupialiśmy się na teorii i dowodach, a poznaliśmy naprawdę minimum samych metod i sposobów rozwiązywania zadań. Na ćwiczeniach zadaje prace domowe na punkty na zaliczenie (również dotyczące teorii). Laboratorium, jest w całkiem ok - pisanie konkretnych algorytmów numerycznych w Fortranie (również na punkty na zaliczenie). Aczkolwiek wszystkie prace można było mu oddać pod sam koniec semestru (podejście zupełnie bezproblemowe) i również pod koniec semestru dawał ocenę - sumę punktów (która wyliczana była w sposób tajemniczy i niedeterministyczny). Ćwiczenia i laboratoria łatwo zaliczyć, ale niestety nie wyniosłem z nich zbyt wiele. Do egzaminu musiałem samemu nauczyć się wszystkich metod i algorytmów.

Matematyka Obliczeniowa I


  • Kmoszyns jest miłym Panem i na początku byłam zadowolona z ćwiczeń, ale im dalej w las tym więcej drzew. Wrzucał na swoją stronę prace domowe, raz na parę tygodni zadania na ćwiczenia i proste zadania z labu, żeby edytować już istniejące programy w fortranie77 (UWAGA: jedyna grupa w której nie ma Octeve'a) brał do tablicy do prostych zadań, pomagał i dawał punkty za aktywność. Na ćwiczeniach robiliśmy prawie samą teorię, więc do kolokwium trzeba było sporo nadrobić, żeby nauczyć się wykonywania obliczeń. Nie sformułował żadnych zasad zaliczania, a potem bardzo źle oceniał laby. Najwyższa ocena: 71%, przy czym u wykładowcy większość miała 100%. Prace domowe nie mają określonych deadline'ów. Czyli ćwiczenia i laby takie sobie, a punktacja słaba.
  • Nie, nie i jeszcze raz nie- prof. Moszyński nie umie poprawnie wysłowić się w języku polskim (często polecenia do zadań były zupełnie niezrozumiałe, tak samo jak Jego odpowiedzi na pytania studentów). Materiał na ćwiczeniach był robiony powoli i jakby "nie w tę stronę", tzn. praktycznie nie przygotowywał do kolokwium i egzaminu- jedynym ratunkiem były notatki z innych grup. Ponadto: brak zasad zaliczania (jedyną zasadą było "róbcie jak najwięcej"), uczenie w FORTRAN77 zamiast Octave (profesor, jak sam się przyznał, nie zna Octave'a), konsultacje "umawiane e-mailowo", podczas gdy Pan odbiera e-maile raz w miesiącu, koniec końców bardzo słabo ocenione laby i ćwiczenia. Z całym szacunkiem, ale moim zdaniem Pan Profesor już dawno powinien przestać uczyć.