Matematyka Obliczeniowa

  • Pan Marcinkowski jest przenudny. Pisze niewyraźnie, a mówi tak samo jak pisze. Na ani jednym wykładzie nie wysiedziałam do końca. Ćwiczenia prowadził dla osob ktore chciały go słuchać, reszcie nie przeszkadzał kiedy zajmowała sie np. przepisywaniem pracy domowej od uczynnego kolegi:P. Wbrew temu co napisałam polecam wykłady tego pana, szczególnie osobom ktore nie mają ochoty sie przepracowywac (a na MO takie osoby stanowią wiekszosc) - zaliczyc u niego bardzo łatwo, ustny mozna zdac nie wiedząc o czym sie mówi.
  • Ćwiczenia z MO i RRZ wspominam bardzo pozytywnie. Przy czym ja (w pewnym sensie) zajmuję się numeryką, więc piszę to z zupelnie innej perspektywy niż mój poprzednik.
  • Niestety dla osób, które nie są prymusami ćwiczenia prowadzone przez tego pana mogą okazać sie trudne. Jeśli w grupie znajdzie się choc jedna osoba, która z przedmiotu jest dobra i zna sie na rzeczy, można śmiało założyć, że większosć zadań nie zostanie doprowadzona do końca. Dość często padaja z jego słów słowa "no to jest bardzo proste" i "trywialne" - w związku z czym student może policzyc sobie w domu. Większość osób niestety bnie podziela tego zdania :)
  • Potrafi po rozpoczęciu nowego tematu na wykładzie w ciągu 3 minut zapisać 2 tablice przepisując wszystko z kartki. Jego komentarz ogranicza się do mówienia tego co pisze ( + uwagi, że to proste, a to banalne).
  • standardem na ćwiczeniach były zadania o 3 podpunktach i komentarz "no a)... no to jest trywialne prosze państwa, to widac po prostu. b) no to tez łatwo z tego twierdzenia co a). a c) to wynika od razu z dwoch poprzednich punktow..." (sic!)
  • A ja się nie zgadzam. Uważam, że zadania były bardzo dobrze dobrane i jeżeli ktoś je robił regularnie to nie miał później problemów. Ja niestety ich nie robiłem regularnie, ale i tak problemu z zaliczeniem nie było - jak u wszystkich z grup ćw. Marcinkowskiego. Bardzo polecam, zwłaszcza, że prace domowe w porównaniu do innych grup do najtrudniejszych nie należą i p. dr ma zwyczaj stawiania bardzo dobrych ocen:) Mi się bardzo zajęcia podobały także dlatego, że jasne i przejrzyste zasady, wyniki szybko na stronie i duża życzliwość dla studentów. Jako ćwiczeniowiec: 4,5. Uwaga: ostatnio p. Marcinkowski zaczął używać sformułowań: " to w ogóle nie powinno być zadanie", "to zadanie jest jednolinijkowe:)"
  • Pan Marcinkowski nie lubi problemów, a problemy studentów traktuje tak, jak swoje - czyli stara się zrobić, co może, żeby ich nie było. Zaliczenie laboratorium - u całej grupy na 100%, zaliczenie ćwiczeń - trochę niżej, ale też ograniczało się do przepisania w pracach domowych zadań z ćwiczeń. Zadania dobrze dobrane, dobrze opowiedziane, średnio trudne.
  • Pan sprawia wrażenie, jakby robił doświadczenie co robi szybciej: pisze, mówi czy myśli. Ściga się sam z sobą, pisze bardzo, bardzo niewyraźnie, macierze to jakieś bezkształtne esy-floresy. Pozytyw jest taki, że zarówno kolokwium jak i egzamin były bardzo robialne (mimo, że dosyć obliczeniowe), więc dość łatwo było zaliczyć.

Matematyka Obliczeniowa II
  • Wykład prowadzony sumiennie, ale bez fajerwerków, podopobnie jak ćwiczenia oraz laby. Nie ma też jakiś wygórowanych wymagań, kązdy jest w stanie spokojnie zdać ten przedmiot. Mógłby robić trochę więcej na labach, ale i tak było w porządku.
  • Nudny jak flaki z olejem. Widać kiedy przygotowuje się do wykładów a kiedy ma w nosie. Często niestety ma w nosie. Wydaje się być skrajnie leniwy.

Metody Numeryczne

  • Ćwiczenia były prowadzone fatalnie i za wiele z nich nie wyniosłem, zwłaszcza na początku semestru. Słowa "trywialne", "proste", "łatwe", "to już widać" padają mniej więcej 50x na zajęcia, co nie pomaga w zrozumienia jakichś chorych numerycznych wyprowadzeń. Natomiast o ile się powtórzy zadania domowe przed kartkówkami, to można spokojnie wynieść z ćwiczeń maksymalną liczbę punktów, co bardzo pomaga w uzyskaniu dobrej oceny.
  • Wykład tragiczny -- niepoukładany, często wracał do tego co mówił pół godziny temu, bo "o czymś zapomniał". Sam do końca nie wiedział co chce przedstawić -- potrafił na wykładzie zastanawiać się czy warto poruszyć jakieś zagadnienie. Ponadto zero dowodów czegokolwiek, bo "jesteśmy informatykami i i tak byśmy nic nie zrozumieli".
  • W roku 2011/2012 wykład z MN miał Kiciak, a Leszek był ćwiczeniowcem. Generalnie polecam, chyba że ktoś chce się czegoś nauczyć "numerków". Wtedy powinien chyba iść do Kiciaka, choć i tam szału nie ma. Pomaga bycie na zajęciach bo są dodatkowe punkty za to. Daje megaproste zadania domowe i ocenia je bardzo łagodnie. Większość grupy miała ~90% punktów z ćwiczeń i labów co zaowocowało ocenami ≥4, nawet dla takich leni jak ja. Jeśli ktoś szuka ćwiczeniowca u którego wystarczy istnieć i bywać na zajęciach aby mieć dobrą ocenę to Leszek jest idealny!

Geometria z algebrą liniową

  • Ćwiczenia u niego to po prostu dramat. Całkiem nowy temat na wykładzie, a on właściwie nic nie tłumacząc pisze zadanka, sam je rozwiązuje i przy tym mówi tylko, to co pisze. Nic nie tłumaczy, bo zadania dzielą się na "trywialne, proste i banalne" oraz "mniej trywialne, mniej proste i mniej banalne". Oczywiście zapisuje wszystko w takim tempie, że momentami ciężko to przepisać. A i jeszcze po wykładzie na kompletnie nowy temat robi zadanka ponadprogramowe, mimo że z grupy chyba tylko jedna osoba wiedziała, co się dzieje (tylko z nią właściwie prowadził zajęcia).