Ogólne

  • Czy ktoś wie czy to Adam jest autorem tego tekstu? Jeśli tak, to full respect!
  • Odpowiedź brzmi: tak!
  • Pan Malinowski ma lekcewazy stosunek do studentow, jakby byl nie wiadomo jak zajetym slawnym profesorem a nie starszym wykladowca.

Elementy Matematyki Dyskretnej

  • Zarówno wykład jak i ćwiczenia przypadły mi całkiem do gustu, zwłaszcza dzięki nietypowemu humorowi (choć w skromnej dawce). Generalnie wszystko dało się zrozumieć i przyswoić, dobre notatki z powodzeniem zastąpiły mi skrypt. Zadania z ćwiczeń stanowią niezłe przygotowanie pod kolokwium/egzamin (nie obejdzie się jednak bez przerobienia całej sterty starych sprawdzianów ;). A jak komuś nie pasuje, to zawsze może chodzić do innej grupy ćwiczeniowej i nikt mu z tego problemu nie zrobi.
  • Adam jest calkiem ok, ale zona powinna przemowic mu do rozsadku apropo poziomu examow.
  • Że poziom za niski czy jak? Bo w drugą stronę to nie uwierzę...
  • Moze chodzi o egzamin wstepny, czyli tzw CEWM, ktory chyba uklada wlasnie Pan Malinowski? Rzeczywiscie jest znacznie trudniejszy od nowej matury, wiec bardzo trudno sie dostac na MIM starym maturzystom. [komentarz - nie zgadzam się. Między CEWM a maturą jest przelicznik, który np. w roczniku '86 był tak niski, że na 100 PR wystarczyło mieć chyba 62% punktów na CEWM - wybaczcie, ale na maturze uzyskać RÓWNO 100% punktów to chyba nieco trudniejsza rzecz... (i mówię to pomimo tego, że matury z matmy sam pisać nie musiałem, CEWMu również)]
  • Dr Malinowski jest przewodniczacym wydzialowej komisji rekrutacyjnej, co nie znaczy, ze sam uklada zadania na CEWM. Za ciekawe zadania nalezy podziekowac przede wszystkim dr Krychowi.
  • Wykłady są nudne i niezrozumiałe. Im bliżej końca, tym bardziej przyspiesza :) [a może to ty zwalniasz?] Ćwiczenia też są nudne, A.M. daje zadania a potem przysypia podpierając głowę ręką i czeka aż jakiemuś wypasowi uda się je rozwiązać. Generalnie wygląda na znudzonego i że siedzi tam, bo musi. Jeśli chcesz się czegos nauczyć, to nie polecam. Ma problemy z oceną trudności zadania. Jeśli nie jesteś laureatem olimpiady z matmy, to zdecydowanie nie polecam ćwiczeń z nim.
  • Moim zdaniem wykłady są fajne, a system zaliczania przyjazny studentowi.
  • Wyklad jest bardzo ciekawy, ale dawanie zadań na kolkwium calkowicie od rzeczy, po prostu bardzo trudnych zadań typu IMO, jest chyba zupelnie bez sensu.
  • Kolokwia Malinowskiego są specyficzne, gdyż sprawdzają raczej błyskotliwość i szybkość wpadania na pomysły niż rzetelne opanowanie materiału (dużą część zadań można zrobić praktycznie nie znając teorii i nie ucząc się). Jeśli ktoś nie lubi myśleć na czas, to mogą mu się nie spodobać.
  • Sam Pan Malinowski jest na pierwszy rzut oka bardzo sympatyczny i inteligentny. Wykłady bardzo mi się podobają, choć chwilami są dla mnie niezrozumiałe. Ale jeśli chodzi o zadania na kolokwiach, to dr. Malinowskiemu chyba ktoś (np. prof Bogdan Chlebus) powinien pomóc wybierać zadania. Są albo kosmicznie trudne (i nie powiązane z tym, co działo się na zajęciach) albo łatwe, ale też zupełnie nie powiązane z tym, co działo się na zajęciach przez cały czas. Może to ja jestem za głupi i się nie znam, ale chyba kolokwia powinny mieć coś wspólnego z tym, czego mamy się nauczyć na tym przedmiocie? MD to matematyka dyskretna a nie jakieś zawody typu IMO - dogrywka.
  • Wykład - średni na jeża, ćwiczenia też.
  • Bardzo ciekawy przedmiot i bardzo dobry wykład! Pan Malinowski prowadzi go sprawnie i naprawdę zrozumiale [nawet takie matołki jak ja rozumieją, kiedy się skupią]. Nie jest nudno, wszystko tworzy jakąś logiczną całość, jedno wynika z drugiego, super! Szkoda tylko, że Pan Adam daje takie trudne zadania na kolokwiach i egzaminach.. Jak się nie jest młodym geniuszem, nadzieją polskiej nauki, to trzeba naprawdę poświęcić na MD mnóstwo czasu i najeść się niezłego stresu, a i tak jest wiele osób, które nie zdają. [Swoją drogą, że można niewiele umieć, a mieć farta i też zdać]. Próg na poziomie (25 + epsilon)%. Istnieje teoria, że jak nie na kolokwiach, to na którymś egzaminie każdy trafi na ''swoje'' zadanie. To jednak nie wyjaśnia, skąd tyle osób, które mają z MD warunek..[edit:widocznie jeszcze nie trafiły:)]
  • Ogólnie zauważyłem brak zależności między czasem spędzonym na przygotowania do kolokwium/egzaminu a wynikiem ( z 1h na zrobienie kartki praktycznie wystarcza, robienie zadań rzadko coś więcej pomaga, przynajmniej mi).
  • Chodzi po wydziale w żeglarskich sandałach..
  • Mamy do niego słabość za występy w teledyskach Beach Boysów (szczególnie polecamy "Fun Fun Fun").
  • Wykład ciekawy, spójny, ilustrowany przykładami, właściwie nie mam się do czego przyczepić. Za to zadania na kolokwiach bywają totalnie od czapy. I choć bywają mózgi, które mają z nich 60/60 punktów, to większość się męczy, żeby przekroczyć próg na zaliczenie w okolicach 10/60. W drugim semestrze jednak kolokwia były jakby przyjaźniejsze, nawet z zadaniami dość standardowymi, przystępnymi także dla nieolimpijczyków, co pozwoliło mi zdobyć 3 bez egzaminu i wcześniej się lenić na Mazurach :)
  • Dydaktyk z Pana Malinowskiego taki sobie. Na pierwszym roku są znacznie lepsi. Wykład prowadzony też średnio. Może z racji trudności materiału ma się takie wrażenie ale reszta wykładów wypada znacznie lepiej. Kolokwia i egzaminy zwykle trudne bądź bardzo trudne. Połowa zadanek (wystarczająca na 3) jest to przeróbka jakiś standardowych problemów występujących na ćwiczeniach/wykładzie (nie znaczy wcale, że jest to łatwe!). Druga połowa jest "od czapy" i zwykle bardzo luźno (jeśli w ogóle) łączy się z przerabianym materiałem trzeba przy tych zadankach wpaść na "pomysł" co rzadko kiedy się udaje. Kolokwia i egzamin MD1 ma chyba więcej wspólnego z wykładem niż na MD2 ale jest to moja subiektywna opinia.
  • Przedmiot należący do tych 'beznadziejnie-prowadzonych'. Rozumiem, że wydział wysoki poziom itp itd, ale kiedy to nasz szanowny wykładowca zrozumie, że to nie o to chodzi by dawać szansę popisać się tym najlepszym w rozwiązywaniu zadań, a NAUCZYĆ tych którzy mają ambicję i chęć dorównywania tym najlepszym. Efekt jest taki, że człowiek tyrając nad Matematyką Dyskretną przychodzi na kolokwium, zostaje ponownie zaskoczony 'nowymi zadaniami', stresuje się, dostaje marne parę punktów, traci motywacje do nauki i tylko marzy o tym by jakoś tą tróję wyciągnąć. Niby taki dobry wydział, a zaliczenie zależy od szczęścia, wpadniesz, nie wpadniesz. Czy się czegoś nauczyłem? Na pewno tak, ale, jakim kosztem.
  • Podobno to kolokwium to był żart, ale nikt nie załapał.
  • Dr Malinowski zamienia studentów w wektory i zmienia im kierunek.
  • Na moim roku (2009/2010) kolokwia były bardzo proste (jak na zdolności Pana Malinowskiego wręcz bajecznie proste), prace domowe (które się właśnie pojawiły) warto było robić, bo warunkowały ocenę, za to egzamin wzięty z kosmosu, chyba niektórzy ćwiczeniowcy mieliby z nimi (czerwcowy i wrześniowy) nie lada kłopot! Masakra, dlatego lepiej jak ja zaliczyć przedmiot ze zwolnieniem z egzaminu - a trudno nie było;-) Ćwiczenia polecam tylko i wyłącznie JSIMom i ludziom ogarniającym MD w b. dobrym stopniu - a takich jest niestety niewielu;-) Mi komentarze z stylu "to proste więc nie będę tłumaczyć" czy (po napisaniu na tablicy rozwiązania, które sztampowe nie było) "no i tak to wygląda! więc jedziemy z kolejnym zadaniem" albo żarty w stylu - Państwo topologii jeszcze nie mieli - Hehehe (wyjątkowo durny śmiech studenta), proszę zapytać raczej kto nie miał. Koniec śmiesznego żarciku. Polecam za to chodzić na wykłady, bo bez tych ani rusz, poza tym, że Pan Malinowski bazgrze nieprzeciętnie, więc trzeba wyjątkowo uważać, wykład jest ciekawy.
  • Często spóźnia się na ćwiczenia (do 25 minut), na wykłady rzadziej. Zdarza mu się w ogóle nie przychodzić na szczęście studenci są o tym uprzedzeni minimum dzień wcześniej.
  • Co do samej osoby Pana Malinowskiego - nie chodziłem zbyt często na wykłady, ale wydaje mi się, że sam sposób prowadzenia był w porządku - jeśli ktoś był zainteresowany tematem, to myślę, że mógł sporo wynieść. Na minus to, o czym już ktoś wcześniej wspomniał: "Pan Malinowski bazgrze nieprzeciętnie". Na jednym z wykładów uświadomiłem sobie, że trzecia ławka, to wcale nie jest tak blisko, jakby się mogło wydawać... Co do samego MD - brakowało mi jakiegoś sensownego i kompletnego skryptu do wykładu - wykładowca zawsze wrzucał tylko slajdy na Moodla. Mimo wszystko, szło jakoś się z tym uporać. Kolokwia i egzaminy stricte na myślenie - żeby zrobić jakieś zadanie, trzeba było mieć pomysł, często niebanalny. Jakby nie było, egzamin do najprostszych nie należał. W tym roku wrzesień ma mniej więcej połowa osób - podobno lepiej, niż rok temu ;)
  • Naprawdę dobre ćwiczenia. Raz byłem u Muchy i nie rozumiem czemu tam było 40 osób, a u Malinowskiego 5 (co jeszcze bardziej czyniło ćwiczenia Malinowskiego atrakcyjnymi).
  • Ćwiczenia: tempo bardzo szybkie. Wiele elementów rozwiązania, które są "oczywiste", jest pomijana. Rozwiązania na tablicy są zazwyczaj zapisywane w ilości szczątkowej. Polecam osobom, które ogarniają MD i chcą wiele przerobić na ćwiczeniach, a rzeczy "oczywiste" są dla nich oczywiste. Innym proponuję przemyśleć jeszcze raz ten wybór. Osób jest mało. Listy obecności nie sprawdza. Przerabiane zadania są głównie ze http://smurf.mimuw.edu.pl. Konsultacje: nie robi problemu, nawet jeśli zajmuje się mu trochę więcej czasu. Jeśli się poprosi wytłumaczy zadanie jeszcze raz, trochę wolniej i pomijając mniej.
  • Polecam w.w. prowadzącego, wykłady są ciekawe, ćwiczenia - pouczające i w miare przystępne, jak się czegoś nie zrozumie to można spróbować samemu zrobić zadanie u tablicy ;). Na ćwiczeniach jest zwykle około 15 osób. Nie zgodzę się że kolokwia są strasznie trudne, że na poziomie IMO. Jak się chodzi w ciągu roku na ćwiczenia do dobrego ćwiczeniowca (np. Malinowskiego) to się zdaje z przytupem. Sam zdałem z dość wysoką oceną i nie, nie jestem finalistą OM-a. Na kolokwiach są po prostu niestandardowe zadanie wymagające trochę myślenia, a nie tylko "podstaw do wzoru", co często się zdarza na Analizie.
  • Ćwiczenia raczej na zasadzie, jak ktoś się zgłosi to może rozwiązać przy tablicy, a jak nikt się nie zgłosi to p. Malinowski sam rozwiązuje zadanie przy czym szczegółowe obliczenia najczęściej są zaszufladkowane jako "oczywiste". Miałem wrażenie, że czasem dużo czasu zabierało też rozważanie nad jakimiś super-brzegowym przypadkiem niezwiązanym z istotą zadania. Ogólnie jednak na plus.
  • O ile wykład bywa dość szybki, to można u niego porządnie podexpić na konsultacjach. Bardzo pomocny i dobrze tłumaczy.

Algorytmy i Struktury Danych - ćwiczenia

  • Byłem raz i już mi wystarczy. Ćwiczenia prowadzone miło i przystępnie, ale są zdecydowanie lepsi prowadzący, u których dzieje się więcej.
  • Byłem kilka razy i każdy raz wspominam pozytywnie. Wszystkie "przerabiane" zadania i zagadnienia analizowane solidnie, Pan Malinowski zawsze chętnie służy pomocą. Ćwiczenia zawierają wszystko, co trzeba.
  • Ćwiczenia mają bardzo nierówny poziom - czasami można się dużo nauczyć, czasami nie wiadomo, co się dzieje, a od czasu do czasu pół zajęć mija na omawianiu jakiegoś nieistotnego szczegółu.
  • ASD potraktowałem z należnym temu przedmiotowi respektem - często w tygodniu chodziłem na ćwiczenia do dwóch różnych grup z zestawu {AM, KD, JR}. Podejście JR jest bardziej praktyczno-programistyczne, AM bardziej matematyczno-teoretyczne a KD gdzieś pośrodku. Przykładowo - jak pojawi się jakaś suma, to JR zadowoli się asymptotycznym rozwiązaniem a AM będzie walczył z dokładnością do stałej. Profesora Malinowskiego wyraźnie ciągnie w stronę MD i Knutha - tradeoff jest taki, że poszerza Ci się horyzont ale kosztem niektórych bardziej przyziemnych zagadnień. A wiadomo, że człowiek raczej potyka się o kopiec (kreta) niż o górę :p Niemniej jednak zajęcia prowadzone są bardzo solidnie, tempo jak zawsze uzależnione od grupy ale AM czuwa i w razie czego naprowadza. Balans między machaniem rękami a zużywaniem kredy przechylony bardziej w kierunku rąk ale jak dla mnie było to ok. Podsumowując - ćwiczenia raczej dla bardziej otrzaskanych z tematem, z inklinacjami do MD a jeśli ktoś jest mocniej zainteresowany przedmiotem ale z małym doświadczeniem to połączenie AM z JR/KD będzie dobrym rozwiązaniem.

Algorytmy i Struktury Danych - laby

  • Generalnie laby jakoś szałowo prowadzone nie były, ale w sumie specyfika labów z ASD na wiele szału nie pozwalała - ot, przeczytać zadania, burza mózgów na temat sposobu rozwiązania, dojście do rozwiązania poprawnego, klepanie. Obecność, poza oddawaniem zadań domowych, generalnie nie jest mocno obowiązkowa.