Uwagi ogólne

  • Na egzaminach i kolokwiach zabrania korzystania z notatek. Kto normalny uczy się tabelek całek czy granic ciągów na pamięć? Szczególnie na informatyce w dobie wolframalpha nie ma to zupełnie żadnego sensu.

Analiza matematyczna I

  • Wszystko zostawia do udowodnienia, bo podobno nietrudne, my naprawdę jesteśmy tylko ludźmi i na świecie jest dużo bardziej ekscytujących rzeczy, niż robienie czegoś co NIGDY, powtarzam NIGDY nie przyda nam się w pracy informatyka.
  • Niestety, ale jak pozostałe zajęcia nie prowadzą do rozwoju, a jedynie wkuwania regułek, tak samo tutaj nie można się popisać inną metodą, czy nawet inteligętnym spostrzeżeniem.
  • Ćwiczenia prowadzone poprawnie, ale dosyć drętwe i raczej nieciekawe. Być może była to kwestia niezbyt wysokiego poziomu grupy, ale ćwiczenia były raczej przymulające, prace domowe też. W dodatku pan Moszyński nie za bardzo pozwala studentom robić zadania po swojemu, woli, gdy wszystko robione jest jego sposobem. Merytorycznie zajęcia mogą być, ale nie porywające, raczej nie polecam. W dodatku kolokwia sprawdza w sposób irytująco pedantyczny, zajęcia też prowadzi niepotrzebnie drobiazgowo i skrupulatnie, czasami spędzając czas nad niewiele wnoszącymi szczegółami i uściśleniami.
  • Przychodząc na analizę chcielibyśmy się nauczyć analizować, a nie wkuwać twierdzenia i je dowodzić. Oczywiśćie jest to nam do niczego nie potrzebne, ot żeby uwalić stude
  • Straszny sztywniak. Do tego przed kolokwium mu się widocznie w domu nudzi.
  • A kiedy przypadkiem pojawi się jakieś ciekawsze zadanie domowe, to nie jest omawiane. Problemem jest też to, że pan Moszyński nie nadąża za wykładem. Ma też plusy: jest sympatyczny, robi łatwe i przyjemne kolokwia.
  • Cóż, mam trochę inne zdanie. Jeżeli zadanie jest poprawnie formalnie rozwiązane, to nie ma problemu. Jeżeli rozwiązanie jest nieścisłe, to zostaje poprawione. A pedantyzmu sprawdzania kolokwiów jakoś nie zauważyłem, chyba, że obcinanie punktów za "to jest oczywiste", gdy ktoś nie umie czegoś uzasadnić ale mocno wierzy, że to jest prawdziwe nazwiemy pedantyzmem.
  • Ten pan przy okazji sprawdzania kolokwiów z AM, często nie zauważa poprawnych i całkowicie ścisłych rozwiązań. Co skutkuje np. 3 punktami na 10 możliwych. Dalsze negocjacje także są niemożliwe, ponieważ upiera się "przy swoim". Na szczęście wykładowca i inni ćwiczniowcy wykazują wiecej rozsądku.
  • Na moim roku byl wykladowca i niestety to o czym wspominal przedmowca zdarza sie na egzaminie. Kompletnie nie da sie z nim rozmawiac. Widzi tylko i wylacznie swoje rozwiazanie. Ma tez chyba zerowy kontakt z cwiczeniowcami, bo wyklad, cwiczenia, kolokwia i egzamin to 4 rozne podejscia do Analizy.
  • wykad prowadzil dosc dretwo i malo ciekawie... i faktycznie na egzaminie strasznie czepia sie formalnosci :/ ale za to jak komus zabraknie kilku punktow do zaliczenia to zaprasza na ustny, ktory zazwyczaj wszyscy zdaja ;) mnie przepuscil mimo, ze mial conajmniej 3 mozliwosci, zeby tego nie zrobic ;)
  • Muszę się nie zgodzić z przedmówcą, przynajmniej w kwestii ustnej poprawki egzaminu, w moim przypadku było raczej nieprzyjemnie, nie zdało średnio dwie na trzy osoby, bynajmniej nie z powodu nieznajomości tematu, tylko "nieścisłej" znajomości pewnych definicji. Jedno zdanie zaważyło o całym semestrze nauki, także radziłbym z tym Panem ostrożnie.
  • Robi 5-minutową przerwę w swoim wykładzie z analizy, by potem go przedłużyć o 15 minut :)
  • Potwierdzam, ale ta pięciominutowa to był przynajmniej dobry moment, żeby wejść na wykład, bo pierwsza godzina to było wprowadzenie podstawowych pojęć i zastanawianie się, na co należy uważać, używając danej notacji...
  • Z niewiadomych przyczyn nie publikuje skryptu przed omawianiem go na wykładzie. W kontaktach interpersonalnych - dosyć nieprzyjemny i bucowaty.
  • Skrypt na bardzo wysokim poziomie, wykład dość nudny, ale to w końcu analiza. Nie wiem, jaki jest sens wypisywania twierdzeń i wzorów na tablicy, jak można do nich zajrzeć w skrypcie 3 dni przed egzaminem. Robi wrażenie bardzo skrupulatnego i sympatycznego.
  • Cytat z listu do rady wydziału 2006:Od dawna przeważa u nas opinia, nasza misja w dydaktyce, to uczenie studentów bardzo zdolnych (i to uczenie głównie spraw bardzo "ambitnych"), a uczenie reszty studentów to przykra konieczność.
  • Chodziłem przez semestr na wykłady do Pana Moszyńskiego. To były wykłady tego typu, gdzie prowadzący na spokojnie, bez zbędnej spiny, stara się wszystko ładnie tłumaczyć. Szału żadnego nie było, ale tempo było na tyle wolne, że chyba każdy mogł załapać, o co chodzi. Jeśli chodzi zaczynanie wykładu o czasie, to OK, jesli o kończenie, to to jest chyba jakiś żart... bywało i tak, że wykład był przedłużany o ok. 25 min - i niewykluczone, że niejednokrotnie... Dodatkowo, plus za naprawdę dobry skrypt -w zupełności mi wystarczał, żeby ogarnąć i zrozumieć całą potrzebną teorię.
  • Bardzo dobry skrypt, wykład nudny tak jak i cały przedmiot. Za to łatwo jest zdać, na kolokwiach i egzaminach trafiają się zadania, które rozwiązałbym w liceum (ale tracąc 20% punktów, bo rozwiązanie jest poprawne ale nie odwołuje się do twierdzeń z wykładu...). Wszystkim chcącym zdać minimalnym wysiłkiem polecam wkucie się teorii - to łatwiejsze niż rozwiązywanie niektórych dziwnych szeregów, a teoria to 50-60 punktów na egzaminie (max to 120, próg zaliczenia to ~50%). Próg na ustny na drugim terminie to ~35% punktów, naprawdę trzeba się postarać żeby nie dostać się na dopytkę. W trakcie dopytki daje studentowi zadania z tematyki, z którą najgorzej sobie poradził na pisemnym. Sporo podpowiada.

Analiza matematyczna II


  • Wykład prowadzony jest dosyć monotonnie, a dodając do tego niekiedy poranną porę (8.30), na wykładach przychodzi 10-15 osób i słusznie, ponieważ dowiedzieć można się niewiele więcej niż to co jest napisane w skrypcie. Jednak potwierdzam zdanie, skrypt jest wyjątkowo dobry, a biorąc pod uwagę przedmiot i dostępną literaturę, nawet bardzo dobry. Warto robić zawarte na końcu rozdziału zadania, w zupełności wystarczą do kolokwiów czy egzaminu. Poza tym Pan Moszyński jest człowiekiem spokojnym i często idącym na ustępstwa. Wszystkie sprawdziany są schematyczne, raczej proste (niestety konieczność znajomości na pamięć twierdzeń z rozdziału o rachunku różniczkowym jest totalną głupotą!). UWAGA: Na ustnych jest masa teorii!, trzeba znać skrypt niemalże na pamięć warto od razu zaliczyć egzamin, bo na ustnym jest nieciekawie!
  • Nie polecam, bardzo nudne wykłady oraz skrypt trudny w przyswojeniu dla studentów, którzy nie są wybitnymi matematykami. Skok poziomu zadań względem teorii z wykładu jest moim zdaniem olbrzymi.