Analiza Funkcjonalna I

  • Wykład prowadzony fatalnie. Nie mogę zarzucać braku wiedzy – p. Ligocka ją ma, tylko próbuje ją przekazywać w sposób niezmiernie chaotyczny. Najgorszy jest jej charakter pisma – nawet z pierwszych rzędów nie można odczytać znaczenia śladów kredy pozostawianych na tablicy. Na to nakładały się dodatkowo fragmenty niedokładnie startych poprzednich napisów. Wykład prowadzony podług dwóch książek Rudina – a w przypadku tych zajęć książkę przyswajało się łatwiej.
  • Nie mogę się zgodzić z powyższą opinią - p. Ligocka jest swoistym chodzącym kompendium wiedzy. Wykład może i był prowadzony chaotycznie, pismo koślawe, ale od strony merytorycznej nie można niczego zarzucić - pełen profesjonalizm. Trudno znaleźć wykładowców, którzy tak dobrze orientują się w tematach wykładu.
  • Wszelkiego rodzaju egzaminy, kolokwia u Ligockiej to pieklo. Czepia sie wszystkiego, kazdego przecinka kazdego slowa, czasem mialam wrazenie, ze nieslusznie.
  • Ja bym pochwalil wlasnie examiny u pani ligockiej: zawsze jest to 10 zadan, mniej wiecej 8 z nich to tzw. standardzik, ze 2 minimalnie trudniejsze. Czepia sie czy sie nie czepia - jakos nie zwrocilem na to uwagi, jesli sie czepia to pewnie po rowno wszystkich wiec ...
  • Otóż nie czepia się równo wszystkich - moje zadania zostały ocenione na maksa pomimo błędów, innych z kolei czepiała się niesamowicie. Ogólnie, egzamin u niej jest prosty, o ile przerobiło się zadania z kolokwiów/kartkówek w jej grupie oraz jej archiwalne egzaminy. Z tego co wiem dotyczy to również innych prowadzonych przez nią przedmiotów.

Funkcje Analityczne

  • Osobiście po kilku wykładach uważam, ze można się przyzwyczaić do dość nieczytelnego charakteru pisma jak i do częstych drobnych pomyłek na tablicy (nagła zmiana oznaczeń, brak indeksów... itp). Wykład prowadzony dość ciekawie, ćwiczenia bardzo sumiennie - co tydzień zadania domowe. Kartkówki na ćwiczeniach nie są trudne, ale jest na nich BARDZO BARDZO mało czasu.
  • Wydaje się, że pani Ligocka świetnie się zna na Funkcjach Analitycznych, jednak na wykładzie ciężko coś zrozumieć, co spowodowane jest zupelnie nieczytelnym charakterem pisma. W czasie wykladu czasem beka;) Egzamn - 10 zadan z podpunktami, nie byly takie znowu standardowe (egzamin rok wczesniej - byly prostsze), prawie kazde z podpunktami, dotyczyly praktycznie wszystkich omawianych zagadnien, metod liczenia calek, itd. Zwraca uwage na tytulature. Na egzaminach ustnych potrafi obnizyc ocene w momencie wykrycia niespodziewanej niewiedzy. Odpytuje z twierdzen i dowodow, wlacznie z tymi ktore pojawily sie na ostatnim wykladzie. Legendarne czepianie sie mnie nie spotkalo.
  • Kiedy pani Ligocka zajrzy ci głęboko w oczy (np. tłumacząc coś, albo po prostu zwyczajnie prowadząc wykład) poczujesz przepaść między tobą a nią - przepaść między twoją niewiedzą, a jej wiedzą... Spoglądając jej w oczy nie ujrzysz pani profesor matematyki tylko samą MATEMATYKĘ (nie wiem jak ona to robi, że wywołuje takie wrażenie). Kiedyś zajrzała mi prosto w oczy mówiąc o nawinięciach rozmaitości na sferę Riemanna i zrozumiałem co mówi. Zrozumiałem też, że nigdy nie będę prawdziwym matematykiem.