Table of Contents

GAL

  • Bardzo dobry wykładowca. Wykład poukładany, tworzy spójną całość i widać w tym sens. Bardzo miły na konsultacjach.
  • Świetny ćwiczeniowiec i wykładowca. Bardzo jasno tłumaczy, a na ćwiczeniach zadaje konstruktywne pytanie 'kto zrozumiał', zamiast 'kto nie zrozumiał'. Nie nudzi. Łatwo można zrobić użyteczne notatki. Sympatyczny i uśmiechnięty. Czasem dziwi się, że na tablicy nie wychodzi mu np rysunek obiektu 4 wymiarowego ;). Za mojej kadencji miał najliczniejsze grupy ćwiczeniowe (bo ludzie uciekali do niego).
  • "No i fajno" ;) Bardzo mily wykladowca, imho do galu tylko on.
  • Najlepszy ćwiczeniowiec jakiego miałam. Tłumaczy wszystko w sposób jasny i zrozumiały. Trzeba się naprawdę starać, żeby po jego ćwiczeniach nie zaliczyć... A przy tym bardzo sympatyczny człowiek.
  • Chodzę dobrowolnie na jego wykład (który jest rano, więc trzeba wstać), mimo że jestem z innego potoku. Dobrze tłumaczy i zależy mu na tym, żeby inni zrozumieli.
  • Znakomity ćwiczeniowiec (obok Konarskiego najlepszy mi znany ćwiczeniowiec z GALu), bardzo jasno tłumaczy, zawsze sympatyczny, ma swoistą charyzmę. I jeszcze te teksty typu "Kurde, czemu nikt tego zadania nie zrobił?" albo "Bez twierdzenia Jordana tego nie da się za cholerę zrozumieć!" :).
  • tłumaczy wszystko po kolei, nie pozwoli na ominięcie najmniejszego szczegółu, bo na jego ćwiczeniach ma się nauczyć każdy, a nie tylko najlepsi... tak też było :P często do zadań robiliśmy opisy typu: "tyle jest kl. Jordana o rozmiarze..." - praktycznie mam 27 identycznych opisów z macierzy Jordana :P ale przynajmniej nie trzeba było wiele tego Jordana do egzaminu powtarzać. Chyba nie lubił, jak ktoś "popisuje się" i liczy wszystko w pamięci, np. mając równanie kwadratowe trzeba było wyliczyc pierwiastki, a równanie było na tyle proste, że można było je znaleźć bez liczenia. A co na to p.Koźniewski? "Myślałem że to oczywiste, że trzeba policzyć deltę..." - nie obyło się bez licealnych rachunków... Najgorzej jednak wspominam chwile, kiedy grupa "nie wiedziała", jak rozwiązac zadanie... chwila ciszy, nagle ktoś coś zamamrotał, że może to trzeba zrobić tak... i wtem rozbrzmiewał zadowolony głos: "Pan wie? to niech pan to napisze..." cisza nieiwdzy wynikała więc nie z niewiedzy lecz z lenistwa bądź z lęku, że w przypadku pomyłki wyjdzie się na idiotę przed grupą i zrobi przykrość Koźniewskiemu...
  • Wielki plus dla Pana Tadeusza! Bardzo poukładany wykład, który może i jest przepisaniem skryptu, ale czasami zdarzają się wtrącenia. Poza tym wykład nie jest monotonny, bo Pan Tadeusz wtrąca żarciki :) Czasem wychodzą nieźle czasem gorzej, ale zawsze coś innego. GAL do arcyciekawych przedmiotów nie należy, ale trzeba go zrobić porządnie. Z Panem Koźniewskim na pewno się to uda. Poza tym zawsze po zrealizowaniu jakiejś porcji materiału Pan Tadeusz kładzie nogę na pierwszą ławkę, opiera się na kolanie i pokazuje szerszą wizję tego wszystkiego o czym się mówi. Dlatego warto mimo wszystko na wykładzie być obecnym.
  • Na wykładzie raczej nudny - GAL do arcyciekawych przedmiotów nie należy, a tutaj jednak przez większość czasu po prostu przepisywany jest skrypt. Natomiast ćwiczenia bardzo dobre - prowadzone w poukładany sposób, dokładne. Prowadzący stara się, żeby wszyscy zrozumieli każde omawiane zagadnienie (przy trudniejszych zadaniach pyta 'Kto zrozumiał?' zamiast 'Kto nie zrozumiał', co zazwyczaj daje lepsze efekty; jak widzi niepewność na twarzach studentów po omówieniu jakiegoś problemu, to sam dochodzi do wniosku, żeby raz jeszcze go wyjaśnić). Obowiązkowe prace domowe, zazwyczaj będące po prostu którymiś zadaniami ze skryptu. Ćwiczenia polecam, wykład znudził mnie bardzo szybko.
  • Wykład jest prowadzony porządnie, chociaż zdecydowanie pod kątem topologii a nie algebry, co powoduje zniknięcie powiązań typu idea-uogólnienie i nie ułatwia zrozumienia po co coś jest. Prowadzący bardzo stara się żeby wszyscy zrozumieli, ale niektóre żarciki są powtarzane za często i mało śmieszne. Bardzo czepia się zachowania (rozmowy, nawet ciche, etc.) co biorąc pod uwagę nudny przedmiot jest lekką przesadą.
  • Nie bez powodu był zwany plastusiem.

Algebra I


  • Na pierwszych zajęciach powiedział, żeby algebry się nie bać, gdyż tak naprawdę to jest taki ciąg dalszy gal-u, a nawet łatwiejsze. Słowa w dużej mierze dotrzymał :)