Analiza Matematyczna

  • Wspominam prawie pozytywnie. Łatwo jest dostać dobrą (lub bardzo dobrą) ocenę z ćwiczeń. Wystarczy być na zajęciach i odrobić minimalnie "60 %" wszystkich prac domowych. 60 jest w cudzysłowie bo ja osobiście nie przyznaje się do 50% w drugim semestrze a miałem 5. Prace domowe dzielą się na normalne zadanka i gwiazdkowane czyli dla "koneserów" za które liczą się podwójnie. Niestety poziom wszystkich zadań jest bardzo rozchwiany.[//ja bym to uznał za wielką zaletę] Raz da takie, że odrobisz je w tramwaju jadąc do domu, a kiedy indziej zadanie będzie się ciągnąć przez 3 tygodnie zanim ktoś nie przeczyta dokładnie Fichtenholz-a (ach te odnośniki i skakanie po całym tomisku), a opisywany przykład to zadanko bez gwiazdki: udowodnij, że całka Poissona jest równa sqrt(pi)/2. Pozatym lubi "włoskie" dowody twierdzeń czyli ze wszelkimi możliwymi szczegółami. Trudno zrobić przy tablicy dowód przez machanie rękami.
  • Zgadzam sie z przedmówcą. Minusem (chociaż to zależy od punktu widzenia) jest to, że często po tym jak jakies zadanie zostanie rozwiązane przez studenta na tablicy p. Kałamajska zaczyna pokazywać drugi (a czasem więcej) możliwych sposobów rozwiązania owego zadania - często znacznie dłuższy, bardziej skomplikowany i często niezrozumiały dla wiekszosci - i to zajmuje nam prawie całe cwiczenia, przez co nei zdążamy zrobić duzej części zaplanowanych zadań. Na każdych cwiczeniach zadaje 3-5 (tylko raz - przed świetami :) - zdarzyło sie, ze zadała tylko 2) zadania domowe i na następnych ćwiczeniach puszcza listę, na której wpisuje się kto jakie zrobił (trzeba nastepnie liczyc sie z tym, ze bedzie się je robilo przy tablicy) - owa lista jest właśnie podstawą do zaliczenia ćwiczeń o której wspominał mój poprzednik. Warto je robić. Dopuszczalne jest stawianie przy numerze zadania znaku zapytania :) wówczas jest się nieco łagosniej potraktowanym :) To prawda, ze czasami zadania są banalnie proste, a czasami bardzo trudne - i tu nie ma żadnej reguły. Ogólnie raczej polecam. Z tego co słyszałam to prowadzący wykład bardzo sobie cenią wysokie oceny wystawione przez p. Kałamajska i to może pomoc w zaliczeniu przedmiotu na sensowną ocenę :)
  • UWAGA! Dnia 15.01.2007 na ćwiczeniach z AM2 pani Kałamajska nie zadała pracy domowej. To chyba pierwszy odnotowany przypadek.

Analiza matematyczna - wykłady

  • Pani Kałamajska prowadzi wykłady bardzo źle. Gna z materiałem tak, że człowiek zamiast myśleć o wykładzie śpieszy się z przepisywaniem z tablicy. Zrozumieć można nie wiele. Do tego pani Kałamajskiej brakuje elementarnej wiedzy z zakresu języka polskiego. Wiadomo, literówka może sie trafić. Ale nie na co drugim wykładzie i nie w stulu "konstrókcja". Egzamin u niej nie był, raczej prosty dla osób, które się rzetelnie uczyły. Nie robiła żadnych chamskich niespodzianek.
  • W bieżącym roku miałem wykłady z analizy I.1 i I.2 z prof. Kałamajską. Chaotyczność występowała sporadycznie, wykład prowadzony z sensem choć moim zdaniem bez polotu. Zawsze istniała możliwość dopytania się, chodzenia na konsultacje czy uzyskanie szybkiej odpowiedzi na maila.Tempo wydawało mi się umiarkowane. Pani Kałamajska zadaje pytania czy wszyscy rozumieją i w razie potrzeby powtarza zagadnienie raz lub po dwa razy.

Funkcje Analityczne

  • Cwiczenia z FA z pania Agnieszka oceniam pozytywnie. Stosuje schemat opisany powyzej: prace domowe, 60% na zaliczenie, koneserskie za podwojne punkty, trudnosc zadan bardzo zroznicowana, 2 kolokwia - nie takie znow latwe, a ponadto dosc malo czasu. Tlumaczy zrozumiale, zadania sa z podrecznikow (Krzyz, Leja), wiec sa dobre i mozna szukac tam odpowiedzi i wskazowek. Na cwiczeniach nie traci sie czasu.
  • Z całego serca popieram przedmówców (również tych, którzy opisywali zajęcia z AM). Dodam jeszcze tylko, że pani Agnieszka jest jedną z najbardziej uprzejmych i wyrozumiałych osób jakie mnie do tej pory uczyły (nie znaczy to, że nie potrafi być konsekwenta i, że zbytnio pobłaża leniwym studentom). Można "Niewiem Jak Wielką" głupotę palnąć przy tablicy i spotkać się co najwyżej ze stwierdzeniem typu "Uuuu... to nie jest dobrze... może w takim razie ktoś inny spróbuje?". Traktuje studentów jak istoty ludzkie, a nie jak kolejną grupę do nauczenia/uwalenia. Prowadzi bardzo przyjazne konsultacje dwa razy w tygodniu. Z rzeczy gorszych potrafi makabrycznie piszczeć kredą po tablicy i czasami zawiesza się (polega to na tym że przez pewien czas bardzo dokładnie analizuje jakiś problem, praktycznie tracąc kontakt z rzeczywistością) oraz zdarza jej się, że bardzo proste zadanie, w którym korzysta się ze standardowej, dawno udowodnionej na wykładzie metody rozwiązuje bardzo dziwnym i skomplikowanym sposobem, który nazywa "pouczającym". Koniec końców bardzo dobre ćwiczenia, zwłaszcza jeśli ktoś lubi czasem porobić samodzielnie nieco ciekawsze zadanka - polecam.

Równania Różniczkowe Cząstkowe

  • To, czego zawsze nie lubiłem w Agniszce K. (uczyła mnie też analizy w liceum), to zamiłowanie do ohydnych rachunków. Poza tym bardzo porządnie prowadzony wykład i ćwiczenia. Notatki do wykładu zostawiane w ksero. Ćwiczenia miały cotygodniową na prawdę dużą pracę domową (wpsiuje się potem na listę kto, co zrobił) i z powodu pracy domowej można było nie zaliczyć ćwiczeń.
  • ojej.. Jak dla mnie koszmar. Jedne z gorszych zajęć na jakie zdarzyło mi się chodzić, szybko, niezrozumiale, a na dodatek następujące litery na tablicy wyglądają tak samo: u,n,v,lambda, duże omega. No i te prace domowe tydzień w tydzień.
    DOPISANE PO EGZAMINIE: jest jednak pewien plus męczących ćwiczeń, potem prawie nie trzeba się uczyć do egzaminu bo cośtam jednak z tych prac domowych zostaje w głowie. Podsumowując: ćwiczenia dobrze przygotowują do egzaminu, ale są męczące w trakcie semestru ;)
  • Bardzo dobrze , że zostawia wykłady w ksero i są one jak wykład . Ale wykład wygląda niezbyt dobrze , bo chyba za szybko . Ćwiczenia są prowadzone dobrze . I zadania domowe bardzo dobrze , że są . To motywuje . Więc ogólnie dobrze . Ale na przykład konsultacje to najgorsze , jakie miałem tu na wydziale . I brak informacji na temat zaliczenia przedmiotu .

Rachunek różniczkowy i całkowy - wykład

  • Niestety wykład jest zwykle śmiertelnie nudny, przez co z początkowej trzydziestki osób pod koniec semestru chodziło w porywach do 8 osób. Plus jest taki, że daje do ksero (albo jednemu ze studentów, więc można zeskanować) notatki (chociaż nie daje ich w pdfie), minus jest taki, że nie napisała dwóch skryptów wykładów, prowadzonych pod koniec semestru (nr 25 i 26 zdaje się), więc na te wykłady warto pójść, żeby potem się nie obudzić z ręką w nocniku (szczególnie, że na egzaminie na 6 zadań 3 są z materiału z ostatnich 2-3 tygodni semestru). Jest dość sympatyczna, aczkolwiek zamiast prowadzić wykład, który czegokolwiek nauczy, przepisuje skrypt na tablicę. W zasadzie nic nie straciłem przez to, że na większości się nie pojawiłem. Osoby, które chodziły na wykłady, wcale nie zdały egzaminu lepiej niż przeciętny student niechodzący na wykład. Od czasu do czasu ma dziwne pomysły, i zamiast przepisywać skrypt na tablicę w tempie ekspresowym, faktycznie tłumaczy, o co chodzi i po co to jest. Jednak uwaga, takie miłe zaskoczenie przeżyć można tylko kilka razy w całym semestrze.