Wstęp do modelowania matematycznego w finansach

  • Niestety było bardzo nieciekawie (może to specyfika przedmiotu). Frekwencja na wykładzie prawie zerowa. Na ćwiczeniach obowiązkowe prace domowe i obecność. Przedmiot łatwy, ale trudno zdobyć dobrą ocenę (bo to jest "przedmiot z zastosowań matematyki"). Słaba dynamika ćwiczeń. Ogólnie nie polecam. Przedmiot prawdopodobnie przekształca się w "Rynki kapitałowe", ale tę informację należy zweryfikować.
  • Plusem jest łatwość zaliczenia ćwiczeń i zdania egzaminu, porównywalna bardziej z OGUNami niż wydziałowymi przedmiotami - w każdym razie w grupie profesora - bo u dr Micała większość studentów ćwiczeń nie zaliczyła. Prowadzący sympatyczny, a ćwiczenia pozwalają oderwać się od wszechobecnej u nas teorii i abstrakcji, i poczuć że matematyka do czegoś się przydaje, a nie jest sztuką dla sztuki. Wyciąga ludzi do tablicy, nawet gdy bardzo nie chcą rozwiązywać przykładu. Osoby ambitne mogą poczuć się znudzone wielokrotnym powtarzaniem zadań tego samego typu, ale przynajmniej można dobrze wszystko zapamiętać. Za to wykład nie za ciekawy, głównie przepisywanie książki autorstwa Profesora na tablicę. Ale obecność na nim ułatwiała pracę na ćwiczeniach (czyli spełniał swoją funkcję). Polecam osobom chcącym solidnie opanować absolutne podstawy matematyki finansowej, albo tym, które chcą tanim kosztem zdobyć punkty ECTS za jakiś przedmiot fakultatywny.
  • Ja chodzę właśnie na rynki kapitałowe . Na razie widzę , że zadania są dobrane i robione na ćwiczeniach w bardzo dobry sposób , bo przygotowują do kolokwium wspaniale . Wystarczyło tylko czytać skrypt i można było zaliczyć kolokwium.
  • Nuda, nuda, nuda... Nie ma bardziej nudnego wykładowcy na tym wydziale. Zero inwencji, zrozumienia kreatywności. Brak jakichkolwiek cech, które mogłyby kogoś przyciągnąć na ten wykład. Aaa i pytania powtarzają się co roku...
  • Dodatkowo reguły zaliczenia hmm... eufemistycznie mówiąc kontrowersyjne zawal kolokwium a masz 2 z przedmiotu w OBU terminach ...
  • Wstęp do matmy finansowej i ubezpieczeniowej: Trochę troll i hejter. Wykład nudnie prowadzony, choć może to kwestia przedmiotu. Nie udostępnia egzaminów z dawnych lat, bo pytania się powtarzają. Ale ogólnie plus, że zrobił kolokwium poprawkowe, by wszyscy zaliczyli ćwiczenia u niego.
  • WDMFiU: Nuda, całkowity brak werwy i umiejętności zainteresowania tematem. Z zajęć wyniosłem tyle, co nic i miałem poczucie bezproduktywnie spędzonego czasu. Na wykład chodzili chyba tylko zapaleńcy, ponoć od skryptu odchodził z rzadka i tylko epizodycznie. W jego grupie ćwiczeniowej niemal wszystkie zadania pochodzą wprost ze skryptu lub mają jedynie zmienione dane. Poza tym były obowiązkowe prace domowe (zazwyczaj łatwe), nerwowe kolokwium wymagające właściwie głównie znajomości rozmaitych trików (jak dla mnie było za mało czasu) i egzamin w postaci testu (z ujemnymi punktami, o ile dobrze pamietam). Zaliczyć nie jest jakoś bardzo trudno, ale dostać dobrą ocenę nie jest już wcale tak łatwo - trzeba zaliczyć kolokwium i egzamin na 5 i iść na ustny żeby dostać 5 na koniec.