Nie mylić z Piotrem Hofmanem.

Logika

  • Dobre ćwiczenia. Trochę wykraczał poza program wykładu, ale ćwiczenia były przystępne, łatwe do zrozumienia i nie były przerażająco nudne
  • Ciekawe ćwiczenia - na prawde dużo można się nauczyć. Poza tym wyrozumiały i sympatyczny człowiek. Polecam.
  • Rewelacja. Mimo, iż ćwiczenia było o 8, to się nie przysypiało. W prosty sposób wszystko przedstawione. Konkretny.

Semantyka i weryfikacja

  • Gorsze cwiczenia niz u Engela, ale nie bez wartosci. Material przerobiony u Pana Hoffmana (dalej nazywanego w tekscie jako Pan Malpa) pokrywal sie z egzaminem.
  • Świetny ćwiczeniowiec. Chyba wyprzedza troszkę materiał, ale wszystko da się bez problemu zrozumieć. Przy tablicy wszystko robią studenci.
  • Ale semantyka jest nuuudna, a Pan Małpa nie ma pędu do uczynienia ćwiczeń ciekawymi, za to wspiera trend "tony krzaków na tablicę!" co o ósmej rano w poniedziałek jest pomysłem gorszym niż atak na Rosję w zimie. Za to nie czepia sie tych zadanek zaliczeniowych (prawie wszyscy dostają maksy co pozwala nie robić ostatniego zadania, co z kolei jest super, zważywszy że wtedy wszyscy mają SO-laby na karku).
  • Chodziłem na zajęcia i do pana mengela i do pana Hoffmana. Wychodząc od pana mengela myślałem, że wszystko rozumiem, a pan Hoffman po rozpoczęciu swoich ćwiczeń potrafił mi od nowa zachachmęcić w głowie. Na ogół taki ambaras kończył się dobrze, po kilkunastu minutach wytężonej uwagi i zgłoszeniu się do tablicy znów zaczynałem rozumieć. Nie wiem jednak czy to dobrze świadczy o panu Hoffmanie, że potrafi mnie oduczyć tego, co nauczył mnie pan mengel. Z drugiej strony wydaje mi się, że fakt, że jak się pójdzie do tablicy to się zaczyna łapać, raczej już o panu Hoffmanie świadczy zupełnie w porządku. Podsumowując - zaryzykuję, że jest na spory plus, tylko pod warunkiem, że człowiek sam, dobrowolnie idzie do tablicy. Bo tam jest to jedyne miejsce, gdzie wiedza jak wino uderza do głowy ;) a pan Hoffman nie gryzie, nawet jak widzi, że człowiek nie ma zupełnie pojęcia co napisać jako następny znaczek. Wręcz przeciwnie, serdecznie uśmiecha się do delikwenta i stara się mu pomóc z wykorzystując wielkie zasoby życzliwości i cierpliwości. To jest ogromna zaleta, zwłaszcza na semantyce, gdzie jak czegoś nie rozumiesz, to niczego nie rozumiesz.
  • Mi się podobało. Tłumaczy bardzo dobrze. Mengela znam z ćwiczeń z współbieżnego, ale nie wydaje mi się, żeby Marcin tłumaczył jakoś znacznie lepiej. Za to Piotrek jest sympatyczniejszy, bardziej wyrozumiały i ma fajne teksty ;) Niestety odnoszę wrażenie, że wybrał sobie kilka ulubionych osób do brania do tablicy i brał nas na prawie każdych zajęciach, podczas gdy inni byli po 2-3 razy w trakcie semestru.

Prawo dla informatyków

  • Jedyny ćwiczeniowiec, więc dużego wyboru nie ma :P P. Hoffman jest (tak słyszałem :>) jednocześnie prawnikiem. A ćwiczenia z nim są fajne - raz, że sam przedmiot jest dość 'humanistyczno-analityczny' więc daje dobre odprężenie i pozwala na użycie innych zwojów mózgowych niż zwykle, a dwa, że p. Hoffman jest fajnym, przyjaznym i wyluzowanym człowiekiem. Miło chodzić, mimo, że może fajerwerków tam nie ma ;)
  • ^^Teraz już właściwie tylko prawnikiem, nie prowadzi innych zajęć. Nie jest też jedyny - ćwiczenia prowadzi też pan Marcin Serafin.
  • Cwiczenia nie są szałowe, ale jest dość ciekawie.
  • Studenci MIM mają tendencję do zadawania pytań "a co by było gdyby <absurdalny przypadek>?". Niestety czasem pan Hoffman daje się wciągnać w takie dyskusje, które czasami bardzo odbiegają od głównego tematu.