Table of Contents

Topologia I *

  • Dosyć przyjemny wykład, raczej się na nim nie sypia. Pan Profesor ma swoje zwyczaje, do których trzeba przywyknąć, ale jest w porządku. Jako ćwiczeniowca bardzo polecam: co tydzień pula trudnych, choć zwykle rozwiązywalnych zadań nie pozwoli ci gnuśnieć :)
  • Wykład OK (choć mógłby się bardziej przykładać do dowodów, zwłaszcza tych dłuższych); ćwiczenia z tego co mi wiadomo też dobre (sam nie chodziłem); ale za egzamin to 20 lat w kamieniołomach. Po pierwsze egzamin nie jest z topologii tylko z wykładu pana Engelkinga. Więc jak nie chodzileś na wyklad to (choćbys hipotezę Poincarego udowodnił) i tak masz przerąbane bo dostaniesz pytanie w stylu 'a czy pamięta pan w jaki sposób definiowałem xxxx i dlaczego tak jest najlepiej?'. No i jeszcze koniecznie trzeba być z jego grupy ćwiczeniowej, bo jak nie, to na wejściu się ma ocenę w dół (nie znam nikogo kto by był w innej grupie i dostałby 5). Ale mimo wszystko respect za wiedzę w temacie !!!
  • Co do tego czy nikt z drugiej grupy nie ma 5 to bym się kłócił. Ja sam (będąc w innej grupie) miałem 4,5, chociaż uczyłem się z 2 tygodnie do tego. Piątki też były. Myślę, że jak ma dobry humor (a zwykle ma) to egzamin jest spoko. Tylko trzeba trochę się pouczyć teorii bo dużo tego jest.
  • Była nawet osoba z drugiej grupy, która nie chodziła na wykład i dostała 5.
  • Bardzo polecam. Profesor w pełnym tego słowa znaczeniu:) Ma niesamowitą wiedzę, potrafi ją przekazać i zainteresować przedmiotem. Egzamin dość trudny, ale wymagania dokładnie sprecyzowane (łącznie z tym, co trzeba, a czego nie trzeba umieć na piątkę). Jako ćwiczeniowiec też OK. Tylko jak się rozwiązuje zadania domowe samemu, to czasem nie ma się ochoty słuchać drugi raz tego samego;)
  • tradycyjny, zasadniczy (btn.)
  • Postać i osobowość Profesora Engelkinga są całkowicie niepowtarzalne. Uczestniczyłem w wykładze i ćwiczeniach, pamiętam niesamowite wrażenie, jakie na całej grupie potrafiły zrobić maniery (matematyczne, to nie żart!), humor czy wiedza Profesora. Niewielu jest jak sądzę ludzi, którzy po prawie 50 latach pracy zawodowej na najwyższym poziomie potrafią zarażać entuzjazmem, trzymać napięcie i budować atmosferę pracy naukowej. Na wykładzie tego nie widać, materiał Topologii I* to w teorii właściwie żywa kopia podręczników autorstwa Profesora, poza pewnymi uogólnieniami (zwłaszcza przy omawianiu aksjomatów oddzielania, zwartości i homotopii) nie ma wielkiej różnicy względem wykładu "normalnego". Ćwiczenia - to zupełnie inna bajka. Rola Profesora podczas tych zajęć ogranicza się do podawania 5 zadań i nadzorowania omówień kolejnych serii. Pomaga w tym (autorski jak sądzę) system punktowy, mający na celu zdyscyplinowanie uczestników zajęć. Polega on na tym, że Profesor zadaje pracę domową, a całe następne ćwiczenia mają na celu jej omówienie. Dokonuje się ono przy pomocy studentów, których na podstawie deklaracji złożonych na początku zajęć dobiera osobiście Profesor. Za deklarację rozwiązania zadania domowego są punkty. Są to BARDZO WAŻNE punkty. Dość powiedzieć, że mając ok. 15 zajęć w semestrze, z prac domowych można uzyskać ok. 150 punktów, a z dwóch (godzinnych i nie zawsze łatwych) kolokwiów tylko 40! Do zaliczenia potrzeba ok. 75% całości, widać więc, że presja jest. Teoretycznie można deklarować zadania nierozwiązane, ale biada tym, którzy wpadną! Do stycznia będą co tydzień odpytywani... A zadania nie są łatwe! Zmagania z kolejnymi seriami były w istocie treścią weekendów na III semestrze. Konieczna jest systematyczna nauka, właściwie niemożliwym zdaje się nadążenie za poziomem pracy, bez nieustannego zaglądania do literatury. Owa prawda ma swoje ostateczne odbicie w postaci egzaminu, ustnego, w pokoju 1070. Jest to w istocie niezbyt stresujące pół godziny rozmowy twarzą w twarz, rozmowy, podczas której (nie żartuję) Profesor z łatwością stwierdza na ile zrozumieliśmy wykład i jak dobrze przygotowaliśmy się do egzaminu. Oczywiście, do egzaminu docierają zwykle jedynie wytrwali, więc regułą są dobre rezultaty, warto jednak zapamiętać, by DOBRZE opanować zbiór Cantora. Bez tego ani rusz! Egzaminowani oceniani są sprawiedliwie, co sami później podkreślają. Nie da się opowiedzieć w tym miejscu specyfiki tych zajęć, atmosfery ćwiczeń, pewnej... kultury matematycznej, której na próżno szukać na innych zajęciach.
  • Tylko to uparte udawadnianie studentom w trakcie sesji poprawkowej, że nie pomylił się z wystawieniem oceny w I terminie... (często niesłusznie) Mimo całej wiedzy i dobrego, moim zdaniem, sposobu nauczania - mimo wszystko postać trochę antypatyczna.