Równania Różniczkowe Zwyczajne z labolatorium (wykład)

  • Najgorszy wykład jaki widziałem. Myli się istotnie w sformułowaniach twierdzeń. W dowodach bałagan. W praktycznie każdym wzorze opuszcza kilka znaków (niby nic, ale jak się tego namnoży, wykład staje się skrajnie nieczytelny). Nie umie rozwiązać prostego równania, jeśli nie ma go przygotowanego w notatkach (a jeśli ma, to i z błędem). Powtarza w kółko za każdym razem najprostsze drobiazgi, przez co brakuje czasu na zrealizowanie materiału. Nie obchodzą go potrzeby studentów, przykładowo, osobom, które miały kolizję egzaminów powiedział, że mogą pisać we wrześniu. Na egzaminie czepia się wszystkich nieistotnych szczegółów, obraża zdających. Gorąco odradzam.
  • Przed egzamem odczytał listę zarejestrowanych na przedmiot po czym stwierdził, że jak kogoś nie ma na liście, to może nie pisać bo egzamin będzie nieważny. Kłopot był w tym, że lista wydrukowana była tylko do 'S'; no i zgłosiło się 5 osób które się w USOSie zarejestrowały, ale nie zostały wyczytane. Pan Dryja na to, że to ich problem, ich wina i że sami mają to załatwić w dziekanacie. Oczywiście fakt, że te 5 osób ma nazwiska na 'T' i dalej uznał za czysty zbieg okoliczności. Dopiero po 10 minutach zgodził się, i tu cytat 'pójść na kompromis', i niewyczytane osoby 'dopuścić warunkowo' :) Moja pani z podstawówki by lepiej ten przedmiot wyłożyla niż on. Ale bywa też jak widać śmieszny (choć nieświadomie :)
  • Max jest zgorzknialy i przykry dla otoczenia - fakt, ale braku wiedzy akurat nie moge mu zarzucic. Nie wtraca sie jesli sie na czyms nie zna, a to juz cos.
  • Tak - wiedzę to on ma niepodważalnie, ale czy potrafi przenieść ją w życie?
  • Nudy maksymalne. Po prostu tragedia. Drugiej takiem mendy ze świecą szukać. Radzę omijać kilometrowym łukiem.