Ogólne

  • Ma login McBoro :)
  • Jak raz kogoś zobaczy u siebie na ćwiczeniach, to pamięta go chyba do końca życia – to jest bardzo podejrzane! :P

Analiza matematyczna II

  • Mam mieszane uczucia co do tych ćwiczeń. Z jednej strony bardzo ciekawe, bo pokazujące coś więcej niż tylko analizę znaną ze standardowych zadań na kolokwiach czy egzaminach. Z drugiej jednak, gdy zbliża się kolokwium i człowiek patrzy w notatki to zaczyna kląć, bo rzadko można tam znaleźć jakiekolwiek nawiązanie do treści zadań, z którymi najprawdopodobniej przyjdzie się zmierzyć. Dla osób, które świetnie ogarniają temat i dla tych, które i tak planują zaopatrzyć się w notatki z innych grup i uczyć się analizy całkowicie samemu, ćwiczenia będą ok, dla pozostałych chyba nie do końca.

Analiza matematyczna II.1*, II.2*

  • Zna się na temacie oraz jest zaangażowany w prowadzenie zajęć (zarówno przed jak i w trakcie). Na ćwiczeniach dominują zadania ciekawe, nieraz nawiązujące do fizyki (w taki sposób, że są wartościowe i dla fizyka, i dla matematyka).
  • Fantastyczny ćwiczeniowiec, świetnie przygotowany, daje dobrze dobrane zadania. przy tym, choć sam jest bardzo mądry, rozumie ze nie wszyscy wszystko rozumieją w pierwsze 5 sekund i ze czasem trzeba trochę więcej czasu. Przesympatyczny. W zasadzie to zamiast tytułu analiza należało napisać "wszystko" bo chodzilśsmy (chodzimy) do niego na konsultacje z dowolnych przedmiotów. A on zawsze znajduje czas.
  • Ćwiczenia bardzo specyficzne - zdecydowanie szybkie tempo (czasem niestety owocujące nadmiarem machania rękami), omawiane zadania i zagadnienia ciekawe, często niestandardowe, zdecydowanie "gwiazdkowe", praktycznie brak zadań typowo rachunkowych. Do tego należy dodać bardzo duże zaangażowanie p. Borodzika w prowadzenie zajęć, objawiające się m.in. doborem interesujących zadań domowych, rozszerzających treść ćwiczeń, wyjaśnianiem niejasności, nieraz w formie wielostronicowych notatek w TeXu publikowanych potem na stronie. Minusem był chaos, nawet nie tyle w sensie taktycznym (choć zdarzało się dowodenie nieprawdziwych twierdzeń, dodawanie założeń "w locie" itd.), co strategicznym - poszczególne zajęcia nie łączą się ze sobą, nie sposób przewidzieć, co pojawi się na następnych i bywało, że zamiast prostych, ale ważnych kanonicznych zadań dominowały niekoniecznie istotne ciekawostki albo dłubanie przez całą godzinę przy rzeczach typu "oszacować dokładnie, że ciąg {nx} jest jednostajnie rozłożony". Z tego powodu trudno też było przygotować się do kolokwiów czy egzaminu, bo zadania były nieprzewidywalne i w zasadzie nie wiadomo, skąd je brać, żeby samemu coś porobić.
  • Ćwiczenia z AM II.2* były jeszcze bardziej gwiazdkowe niż w pierwszym semestrze - zadania robione na ćwiczeniach dalej były bardzo ciekawe i można było wszystko (całkowanie na rozmaitościach, formy różniczkowe) zrozumieć i nabyć trochę "matematycznej erudycji", pojawiały się mocno gwiazdkowe tematy w rodzaju grup kohomologii, ciągu Mayera-Vietorisa itd. Natomiast serie zadań domowych to już lekka przesada - mimo że kształcące, stanowiły niekiedy odlot w rejony zupełnie niezwiązane z tematyką wykładu (jedna z nich dotyczyła twardej analizy funkcjonalnej, algebr Banacha, uzwarcenia Cecha-Stone'a itd.). Ogólnie jednak - jedne z lepszych ćwiczeń, na jakie chodziłem. (Uwaga dodana później - patrząc z perspektywy późniejszych przedmiotów, takich jak Analiza Funkcjonalna, Równania Cząstkowe, Geometria Różniczkowa czy RP II stwierdzam, że "wszystko to było na Analizie u Borodzika" :); krótko mówiąc - najbardziej pouczające zajęcia, jakie miałem, swoisty "wstęp do matematyki")

Równania różniczkowe zwyczajne

  • Pan Borodzik bardzo dużo umie, jest niezwykle sympatyczny, pomocny i otwarty na studentów. Jednak na ćwiczeniach, które prowadzi, panuje chaos, który utrudnia słabszym studentom pracę. Jak sam mówi: "równa poziom do góry" - niestety... Nie robi żadnych (prawie) nawiązań do treści wykładu, zakłada, że studenci na niego uczęszczają i znają twierdzenia. Dobór zadań, kolejność omawianych zagadnień, poziom trudności zadań, zróżnicowanie... To wszystko jedna wielka zagadka, wszystko zależy od humoru Prowadzącego... Do tego dochodzi pewien rodzaj ironii, połączony z wypowiedziami na tematy, których zajęcia nie dotyczą (polityczne itd.). Pan Borodzik słynie (patrz wyżej) z mnogich dygresji matematycznych oraz z tego, że rozmawia sobie o nich podczas zajęć (zwykle z najlepszą osobą na sali), definiując gdzieś w rogu tablicy nawiasy Liego... To zakłóca porządek ćwiczeń, słabsi studenci tracą przez to orientację. Jest jeszcze jedna rzecz: trudno powiedzieć: dobra, czy zła (ja nie znoszę, inni lubią): podczas zajęć chodzi po sali i zagląda ludziom w zeszyty. Potrafi przygotować, ale wymaga dużej współpracy ze strony studentów. Ambitnym bardzo polecam, dużo się dowiecie, porobicie ciekawe serie prac domowych, słabszym (lub pragnącym "cichego zaliczenia") raczej odradzam.
  • Bardzo specyficzne ćwiczenia - ponieważ prawie wszystkie osoby z grupy chodziły wcześniej na AM II* do Borodzika, to od początku grupa była prowadzona jako "gwiazdkowa" (czasami nawet prowadzący nazywał ją "potokiem z gwiazdką"), co owocowało szybkim tempem oraz ciekawymi zadaniami. Zdarzały się, jak to na RRZ, zadania mocno rachunkowe, ale traktowane były one przez wszystkich z pewnym przymrużeniem oka, za to często zdarzały się zadania bardziej ambitne, o grupach dyfeomorfizmach, układach hamiltonowskich itd. W semestrze były dwa 45-minutowe kolokwia, na których zadania były sporo trudniejsze niż w pozostałych grupach, przy czym oceniane były bardzo w stylu Borodzika (czyt. można było dostać punkty za machanie rękami itd.). Poza tym, jak to u Borodzika, atmosfera na zajęciach znakomita. Ogólnie - bardzo polecam!
  • Przesympatyczny człowiek (chyba najfajniejszy z jakim miałam kontakt na Wydziale), zajęcia arcyciekawe, dużo bardzo fajnych zadań... trzeba trochę myśleć, jak się jest mniej genialnym to zastanawiać się nad materiałem w domu sporo, ale naprawdę można się bardzo dużo nauczyć.
  • Pan Borodzik jest świetny. Nie zauważyłam żadnego chaosu, o którym piszą przedmówcy, wszystko tłumaczył jasno i klarownie. Na naukę rozwiązywania zadań do egzaminu (nie mówię tu o dowodach twierdzeń, których ocz. na ćwiczeniach nie ma z małymi wyjątkami i trzeba się osobno nauczyć) poświęciłam najmniej czasu ze wszystkich przedmiotów dotychczas, przeglądając notatki z ćwiczeń i zdałam bez problemu. Najważniejsze jednak jest wg mnie to, że pan Borodzik potrafi każde zagadnienie, choćby na pierwszy rzut oka (po sympatycznym ale dość rozwlekłym wykładzie pani Z.) wydawało się super-trudne, przedstawić w taki sposób, że staje się najprostszą rzeczą pod słońcem. Stwarza przyjazną atmosferę, tak że sympatia do niego automatycznie przekłada się na sympatię do przedmiotu, którego uczy. Zdecydowanie polecam.

Funkcje analityczne

  • Ćwiczenia z prawiegwiazdką, bardzo, bardzo ciekawe. O wiele więcej się nauczyłam niż znajomi u innych ćwiczeniowców. Można zrozumieć tzw. istotę FANu i jednocześnie nie ma problemów z zaliczeniem. Poza tym pan Borodzik jest arcyfajny i przemiły.
  • Zadania było dobrze dobrane i rozwiązywane . Ogólnie , dobrze .
  • MISTRZ!

Analiza zespolona

  • Te ćwiczenia to wg mnie dydaktyczny niewypał. Często nie trzymały się kupy, były chaotyczne, a co najgorsze prowadzone najwyraźniej bez całościowej koncepcji, o co ma w nich chodzić. Poza kilkoma przypadkami dobór tematów był przypadkowy i mało związany z wykładem, zdarzały się bezsensowne i bezcelowe odloty w rodzaju ćwiczeń o potoku Ricciego itd. Ogólnie ćwiczenia były strasznie niekonkretne i niewiele z nich wyniosłem. Inne ćwiczenia w wykonaniu MB, na które chodziłem, były w porządku i sensowne, ale te wypadły "w stylu Borodzika" w negatywnym tego słowa znaczeniu.
  • Niestety muszę zgodzić się z przedmówcą. Dr. Borodzik robił ćwiczenia luźno bądź wcale nie związane z wykładem, które nie spełniły swojej podstawowej funkcji jaką jest utrwalenie wykładanej wiedzy. Zamiast tego mieliśmy serie totalnych odjazdów np. w potok Ricciego (toż to GR) czy operatory nieograniczone (AF). Tak więc do egzaminu trzeba było sie po prostu nauczyć z notatek z wykładu a ćwiczenia praktycznie w niczym nie pomogły. Odradzam chodzenie do dr. Borodzika na przedmioty, którymi zajmuje się w swojej pracy naukowej --- praktycznie pewność wystąpienia podobnej sytuacji.