Rachunek prawdopodobieństwa I

  • Zdecydowanie ODRADZAM. Ćwiczenia pozostawały w tyle za wykładem (i innymi ćwiczeniami). Ponadto, jest to osoba lekceważąca studentów, traktująca ich jak kogoś o poziom niżej w rozwoju ("państwo to zrozumieją, jak dorosną" itp.), czepiająca się bez powodu i nigdy nie słuchająca, co student ma do powiedzenia. Wygląda na przekonanego, że studenci to głąby, które niczego same nie zrozumieją.
  • Również odradzam. Za wolno, za dużo filozofowania za mało rachunku prawdopodobieństwa. Niewiele się nauczyłem na tych zajęciach.
  • Pan Bojdecki jest bardzo specyficzną osobą, sympatyczną na swoj sposob. Mimo to, nie sposób nie zgodzić sie z opiniami powyżej. Tryb zajeć jest nastepujący: sprawdzenie obecności (sic!), potem wspólne omawianie serii zadań z odpowiedniego tematu. Niestety, wygląda to tak, że Pan Bojdecki zostawia studentom zadania do przemyślenia, potem zaś oczekuje rozwiązań. Dużo narzeka i dziwi się, że jest mało rozwiązań (bo niby skąd ludzie mają wiedzieć, jak rozwiązywać? Taki tryb jest dobry na gwiazdkę, nie na normalne zajęcia). Wie dużo, ale to w niczym nie uatrakcyjnia zajęć, wręcz przeciwnie. Moim zdaniem powtórki z teorii to dobra rzecz (na ćwiczeniach), ale w tym przypadku trwa to znacznie za długo. Bardzo proste kolokwia, zaciemniające obraz przed niełatwymi egzaminami. Jeżeli chodzi o osobowość: lekko antypatyczny, nie patrzy w oczy, poniekąd zarozumiały... Taki profesor z manierami, nieco dziecinnymi. Ogólnie łatwo u Niego zaliczyć i mieć dużo punktów, ale mało się potem umie.
  • Sam tryb prowadzenia ćwiczeń bardzo dobry (w zasadzie można powiedzieć: standardowy): duże prace domowe rozwiązywane potem na zajęciach przez studentów (w założeniu) i profesora (w praktyce). Niestety. Za wolno, za wolno, za wolno. Być może zadania bywały ciekawe, być może niektóre z nich nie były całkowicie banalne i bez sensu i warto było je robić (zaznaczam: niektóre). Jednak stanowczo zbyt długo męczyliśmy kombinatorykę i nie tknęliśmy nawet rzeczy poważniejszych. Co ciekawe przeciętny student robił moim zdaniem zadanie przy tablicy szybciej i równie dokładnie Rachunek prawdopodobieństwa Ico pan profesor. Niestety profesor tego nie zauważył i pod koniec semestru sam robił wszystkie zadania, co poskutkowało straszliwym spowolnieniem ćwiczeń. Przyznam szczerze, że całkiem miło się bawiłem na tych ćwiczeniach, nie uważam też żeby p. Bojdecki był nieuprzejmy dla studentów (chociaż robił problemy jak ktoś się spóźniał). Było całkiem miło i całkowicie bez sensu.
  • Po prostu omijać...
  • Zdecydowanie najlepszy wykladowca z jakim mialem do czynienia podczas studiow [edit - może jakieś uzasadnienie? Bo przydałoby się, patrząc na poprzednie opinie]
  • Najlepszy ćwiczeniowiec w całym uniwersum. Bardzo przyjazny i miły. Bardzo dobrze tłumaczy.
  • Dobry żart z tym "miłym". Miły/uprzejmy to on zdecydowanie nie jest. Natomiast zarozumiały już zdecydowanie tak.
  • Pan Bojdecki jest... różny. Ogólnie jest sympatyczny i miły, ale są rzeczy, które go drażnią i irytują. Jest za to strasznym gadułą i mówi to samo na pięć różnych sposobów, przez co nasze ćwiczenia wolniej szły, niż wykład. Ale spokojnie, o dziwo może być gorzej. Oczekuje, że studenci rozwiążą zadania i pokażą je na tablicy, przy czym i tak nie daje nikomu opowiedzieć nic, bo zawsze wtrąca się i mówi miliard rzeczy tam, gdzie starczą dwa zdania tylko. Nie jest jakiś genialny, ale totalnej porażki nie ma. Widać, że wie, co robi, wie, jakie zadania są i co mają obrazować. Zna intuicję, jaką trzeba sobie wyrobić i dużo o tym opowiada. Jeśli nie ma nikogo istotnie lepszego, to ostatecznie może być.
  • kurcze, no i jak tu ocenić prof. Bojdeckiego? Najbardziej bezczelny, momentami chamski, profesor, z jakim miałem do czynienia na wydziale. Z drugiej strony do sposobu prowadzenia zajęć, doboru zadań , kompetencji nie można się przyczepić. Gdyby nie czynił nonstop personalnych wycieczek do studentów, byłoby bardzo dobrze.
  • Jeśli chodzi o zajęcia to w sumie nie mam zastrzeżeń - zadania dobrane tak, że jeśli się je robiło samodzielnie w domu to wystarczyło na zaliczenie RP I i to nie na 3. Chyba niektórzy nie pojęli jeszcze czym są studia (a raczej czym są z założenia) i czemu mają służyć ćwiczenia. Rzeczywiście trochę sporo filozofowania gdy p. Bojdecki prezentował rozwiązanie. Co do osoby i sposobu bycia pana profesora - tu się zgadzam z powyższymi opiniami - traktuje studentów (zazwyczaj tych co nic nie robią i przywlekli na ćwiczenia jedynie swą cielesną powłokę) jakby byli kilka ogniw ewolucji za nim; pozostałych też tak traktuje, ale nie robi tego w sposób tak dosadny.

Procesy stochastyczne I
  • koszmar, pan Bojdecki (z wyglądu miły starszy pan) nie zważając na to, że nikt nic nie rozumie parł z materiałem do przodu z prędkością światła...wykład mówił patrząc w oczy osobom z pierwszej ławki (wszyscy wiemy kto siada w pierszwej ławce...), które caly czas kiwały glowami, co zachęcało wykładowcę do przyspieszania i przepraszania za opieszałość. kolokwium było jedno, miało wagę chyba 20% oceny koncowej, były na nim 3 zadania i godzina czasu. samo za siebie mówi to, że najlepszy wynik to 18/30 pktów...podsumowując - odradzam.

Procesy stochastyczne II
  • wbrew dotychczasowym doświadczeniom i opiniom powyżej, bardzo sympatycznie. Jak na paskudność tego przedmiotu całkiem zrozumiale prowadzone ćwiczenia, wykład również, a i egzamin przyjazny (test).
  • Chodziłem do profesora Bojdeckiego już 4 semestry na różne wykłady/ćwiczenia i według mnie jest bardzo dobrym wykładowcą. Nie martw się jeśli czasem nie zrozumiesz czegoś na wykładzie. Zanotuj wszystko. W domu okaże się, że jest to jeden z nielicznych wykładowców, który wypisuje na tablicy w zasadzie wszystko i jego rozumowania są całkowicie kompletne, pełne elegancji i w rzeczywistości dość łatwe. Pod względem kompletności rozumowań jest naprawdę w TOP 5 na tym wydziale. Ćwiczenia natomiast już gorzej oceniam, ale też nie są najgorsze. Egzaminy są dość łatwe, kolokwia za to koszmarne (godzinne klasówki - a jak wiadomo, często zadania wcale nie są łatwiejsze niż na normalnym kolokwium). Mimo to polecam.

Wstęp do Analizy Stochastycznej
  • niesamowicie mądry i ogarniający człowiek. Wykład prowadzony był bardzo porządnie, dokładnie, ale również szybko, więc przerobiliśmy sporo materiału. Opowiada niesmieszne anegdoty i żarty, ale nie jest przynajmniej nudny. Zadania, które przygotował na ćwiczenia były cholernie trudne (choć oczywiście dla niego to pikuś ;). Egzamin również do prostych nie należał.
  • Zły wykład i jeszcze gorsze ćwiczenia. Na dodatek w poniedziałek o 8 rano. Na egzaminie od Pana profesora mocno zalatywało czymś mocniejszym.